W najnowszym numerze...

Jacek Ozaist - Wyspa obiecana

Nareszcie zaczęła się zima, mróz i śnieg za oknem zachęcają do przycupnięcia w fotelu z ciepłą herbatą i dobrą książką. Jednocześnie, telewizja i wszystkie inne środki przekazu uparcie zalewają nas coraz bardziej niepokojącymi informacjami, a znajomi i nieznajomi robią, co w ich mocy, by dodatkowo podkręcić i tak już napięte nastroje. W takich właśnie okolicznościach sięgnęłam po nową książkę Jacka Ozaista, Wyspę Obiecaną.

Jak to często bywa, jako pierwsza moją uwagę przyciągnęła okładka. Standardowe zdjęcie Big Bena nocą, jakby żywcem wzięte z podręcznika do angielskiego lub przewodnika turystycznego zostało tu połączone z drogowskazem wskazującym drogę do trzech miejscowości: Koziej Wólki, Pacanowa i Kaczego Dołka. Spodobał mi się ten dobór miejscowości, zwłaszcza w połączeniu z tytułem. Ludzie z małych miast uciekają do większych, a stamtąd – do „lepszych”, „innych” krajów. Zawsze w poszukiwaniu Ziemi Obiecanej. I zawsze, kiedy już względnie odnajdą się w nowej rzeczywistości, ruszają w dalszą drogę.

Doszedłszy do takich wniosków, przystąpiłam do lektury. W tym momencie pojawiło się pierwsze zaskoczenie, okazało się bowiem, że narrator tak naprawdę wcale nie chce się wyprowadzić. W każdym razie nie na stałe. Wyspy Brytyjskie, a dokładniej – położony na tych wyspach Londyn, mają być tylko przystankiem, okazją do wzbogacenia się, ustabilizowania, aby później triumfalnie powrócić do kraju, do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych, i tam dopiero, chociaż w zasadzie do tej pory spotykały go tam same przykrości, osiąść na stałe, tym razem z solidniejszym zapleczem finansowym. Tak więc wyjeżdża. Ku jego zdumieniu początek pobytu w krainie pracą i euro płynącej okazuje się nie być tak baśniowy, jak przewidywał. Zajęcia nie ma, mieszkania nie ma, zapasy gotówki i papierosów szybko się kończą. Jednak nasz bohater, nawet jeśli nieco zniechęcony, kontynuuje poznawanie lokalnej Polonii, jej kultury i sposobów na (prze)życie. Pojawiają się pierwsze możliwości zatrudnienia, lokum. Londyn okazuje się być miejscem zdatnym do życia. Ciekawie jest obserwować drogę, jaką pokonuje główny bohater. jego początkowe zagubienie i strach stopniowo zanikają. Kilka miesięcy zmienia się w kilka lat. Ludzie przychodzą i odchodzą, a on zostaje, aż wreszcie postanawia osiedlić się w Anglii na stałe.

Prawdę mówiąc, na samym początku Wyspa Obiecana nie wzbudziła mojej szczególnej sympatii. Sam początek lektury, prawdopodobnie zgodnie z tym, co czuje narrator, wydał mi się bardzo chaotyczny. Postacie i lokacje pojawiały się w zastraszającym tempie, nie bardzo było wiadomo, kto, co, z kim i dlaczego, a sam główny bohater przejawiał dziwne skłonności do wahań nastrojów. Z całości wyłaniał się obraz człowieka, który wyjechał do innego kraju tak naprawdę bez żadnego planu na to, co i jak chce tam robić, a później jest zdziwiony, że coś idzie nie po jego myśli. A to jedzenie niedobre, a to ludzie zachowują się nie tak, jak powinni, zawsze coś było nie tak. Bez szczególnej przyjemności postanowiłam jednak kontynuować lekturę, oczekując, że cała książka będzie jednym wielkim narzekaniem na to, że tak naprawdę wszędzie jest źle, po prostu w jednych miejscach płacą lepiej, a w innych gorzej.

Na szczęście jednak początkowe negatywne wrażenie bardzo szybko zniknęło. Być może po prostu przywykłam do charakterystycznego stylu wypowiedzi Jacka Ozaista. Wydaje mi się jednak, że wraz z rozwojem akcji język książki ulega pewnemu ustabilizowaniu, jakby na początku autor nie za bardzo wiedział, co i jak dokładnie chce napisać, a później dopiero wpadł na jakiś konkretny pomysł, którego konsekwentnie trzymał się do końca. Po tym, jak styl wypowiedzi się poprawił, sama lektura stała się całkiem przyjemna. Autor niewątpliwie ma talent do wyrazistego i plastycznego przedstawiania otaczającej go rzeczywistości, a egzotyczne i wciąż jeszcze nie do końca poznane środowisko polskich emigrantów dało mu pełne pole do popisu. Wraz z upływem czasu (akcja książki obejmuje przecież wiele lat) wyraźnie zmienia się też nastawienie głównego bohatera, który staje się zdecydowanie stabilniejszy emocjonalnie i ze stałym umiarkowanym optymizmem podchodzi do kolejnych przedsięwzięć i sytuacji w swoim życiu, ostatecznie porzucając negatywny obraz siebie, który zaprezentował na samym początku lektury. Wszystko to sprawiło, że kontynuowałam lekturę z rosnącą przyjemnością i zainteresowaniem, aby wreszcie zakończyć ją z pewną nutą niedosytu.

Niewątpliwie dużym plusem tej książki jest sposób przedstawienia żyjących w Londynie Polaków, ale też innych emigrantów. Jacek Ozaist zauważa i prezentuje zarówno ich wady, jak i zalety. Z jednej strony mamy tu więc ludzi, którzy robią wszystko, by podtrzymać negatywny stereotyp o swojej narodowości – „odwalają fuszerkę”, piją w pracy, chcą mieć wszystko, łatwo, szybko i bez wysiłku. Z drugiej – zaskakuje nas kreatywność emigrantów, ich zapał do pracy i dziwny upór, z jakim próbują zrobić sobie miejsce w „nowym świecie”; ich potrzeba bycia akceptowanym i uznanym. Z zaprezentowanego w Wyspie Obiecanej obrazu jednoznacznie wyłania się też jednak wewnętrzny podział Polonii, jej skłonność do kłótni i brak solidarności – przynajmniej w większości przypadków. O środowisku „rodowitych Anglików” wiemy niewiele. Wydają się być zdystansowani względem zarówno głównego bohatera, jak i jego znajomych, nieco wyniośli i należący do jakby innej rzeczywistości. Podczas gdy wszystkie postaci z otoczenia głównego bohatera są wyraziste, z dobrze przedstawionymi zarówno zaletami, jak i wadami, Anglicy są tylko cieniami, wspominanymi jedynie wtedy, gdy jest to naprawdę konieczne do przedstawienia jakiegoś wydarzenia. Nie razi to jednak, a nawet jest ciekawym zabiegiem pokazującym, że mimo upływu czasu wciąż jeszcze „emigracja” jest jakby odrębną grupą społeczną, dobrze przylegającą do całości, ale nienależącą do niej.

Tym, co może budzić moje zastrzeżenia, jest niewątpliwy subiektywizm głównego bohatera – podczas lektury można odnieść wrażenie, że tylko on jeden, ewentualnie także jego narzeczona, są całkowicie wolni od „wad narodowych”, podejmują niemal jedynie słuszne decyzje i nigdy się nie mylą. O dziwo, ta wada najmniej rzuca się w oczy właśnie na początku książki, by z czasem, w miarę jak główny bohater nabiera pewności siebie, coraz bardziej irytować czytelnika. Myślę jednak, że w przypadku pamiętnika, zwłaszcza obejmującego tak długi czasu, jest to zjawisko nieuniknione, które nie powinno rzutować na ogólnym obrazie lektury.

Całość prezentuje nam słodko-gorzki obraz Anglii, która może nie zawsze jest tytułową wyspą obiecaną, ale jednak pozwala narratorowi oraz wielu innym przyjezdnym odnaleźć swoje miejsce na świecie. Wydarzenia smutne i zniechęcające, porażki i przykre zaskoczenia mieszają się tu z nowymi, niedostępnymi w naszym kraju możliwościami, radościami życia codziennego i kolejnymi zwycięstwami na drodze do pełnego zaaklimatyzowania się. Wraz z postępem lektury zdałam sobie sprawę, że – poniekąd wbrew własnej woli – coraz bardziej kibicuję głównemu bohaterowi na jego drodze do sukcesu i wraz z nim przeżywam to, co się dzieje dookoła. Podejrzewam, że byłoby to niemożliwe w innych okolicznościach. Tak naprawdę jednak główny bohater, z jego subiektywizmem, idealizmem i – niekiedy – nadmierną pewnością siebie budzi moją sympatię, jako obraz każdego człowieka, w tym mnie, który koniecznie chce coś osiągnąć, ale nie zawsze – brać odpowiedzialność za to, że coś nie wychodzi. Myślę, że wielu innym osobom ta lektura mogłaby spodobać się z podobnych względów.

Wyspa Obiecana Jacka Ozaista to książka napisana żywym, przystępnym dla każdego odbiorcy językiem. W autentyczny, pozbawiony upiększeń czy moralizowania sposób przedstawia czytelnikowi życie i mentalność Polaków na Wyspach. Niewątpliwie dużą zaletą tej lektury jest jej bezpretensjonalność i lekki, nieco dziennikarski styl. Mimo iż bohaterowie niejednokrotnie pokazują ciemniejszą stronę swojej natury, bywają zniechęceni, wściekli, zgorzkniali, trudno jest nie czuć do nich sympatii. Z drugiej strony jednak jest to książka do przeczytania „na raz”, bardzo przyjemna w odbiorze, ale nie wymagająca większych przemyśleń i skupienia. Chociaż więc nie umieściłabym jej na mojej liście moich „lektur obowiązkowych”, uważam, że warto poświęcić kilka zimowych wieczorów na zapoznanie się z nią.

Anita Wiśniewska

 

Autor: Jacek Ozaist
Tytuł: Wyspa Obiecana
Wydawnictwo: Bogdan Zdanowicz www.bezet.art.pl, Kraków – Łobez 2015
ISBN: 978-83-933713-9-6

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.