W najnowszym numerze...

×

Wiadomość

Failed loading XML...
Krisztina Tóth - Pixel. Tekst ciała

Pixel. Tekst ciała to warty czytelniczego namysłu prozatorski debiut węgierskiej poetki, Krisztiny Tóth. Trzydzieści krótkich opowiadań nawiązujących do poszczególnych części ciała, od Historii ręki po Historię kolan, to trzydzieści osobnych wątków, które – jeśli spojrzeć na nie z perspektywy zbioru – okazują się elementami kilku większych fabularnych całości. Tóth poprzez sposób prowadzenia narracji i prezentowany na przestrzeni książki ogląd spraw sugeruje, by spojrzeć na Pixel jako na konstrukcję przypominającą ludzki organizm. Kolejne opowiadania są niczym kadry, które – poddawane obserwacji z pewnej odległości – tworzą wątki, gromadzą indywidualne doświadczenia i oddają ich sensy.

Tak jak pojedyncze piksele tworzą obraz, poszczególne komórki budują ludzki organizm. Piksel nie reprezentuje konkretnego kształtu, ale jest nieodzownym elementem przedstawienia. Narządy nie stanowią charakterystycznych właściwości osoby, jednak bez nich nie istnielibyśmy. Złożone z miliardów komórek ciało jest więc – zgodnie z ideą tytułu książki Tóth – całością, której byt warunkują jej najmniejsze cząstki. W momencie utraty zdolności narządu do pełnienia określonej funkcji, cały organizm podlega chorobowym zmianom. W materii ciała powstają zgrubienia – wszystko, co negatywne odbija się w jego wewnętrznej lub zewnętrznej warstwie.

Ten mechanizm subtelnie oddają prezentowane w Pixelu historie. Choroby zniekształcające ciało, choroby, które uniemożliwiają sprawne poruszanie się, ale także te rozwijające się wewnątrz – guz, nowotwór, stany zapalne, są w książce Krisztiny Tóth towarzyszami życia bohaterów. W rozdziale Historia głowy poznajemy chorego mężczyznę romansującego z lekarką. Ona jest świadoma faktu, że kochanek ma guza, który niedługo pozbawi go pamięci i w końcu – życia. On cierpi na zawroty głowy, bóle, zaburzenia postrzegania. Sama historia przystaje do sztampowych fabuł, lecz interesujące wydaje się zderzenie coraz bardziej oddalających się, choć fizycznie bliskich światów: mężczyzny, który podczas badania rezonansowego czuł się jak w trumnie, słyszał „stukanie, jakby ktoś próbował wydostać go spod ruin jego życia i zbliżając się, nadawał sygnały kodem Morse’a” oraz kobiety, której ciepło, a także blizny po dwóch cesarskich cięciach są znakiem życia, a nawet – samym życiem – w jego najmocniej odczuwanej fizycznej odsłonie.

Pierwszoosobowa narracja pozwala wsłuchać się w subiektywny punkt widzenia obserwującej kobiety. Zwraca ona uwagę na historie postaci, z odniesieniem do ich cielesności – tego, co intymne i często „wadliwe”, naznaczone piętnem choroby, słabości. Rzadko poddaje analizie związki choroby ze świadomością, nie izoluje jej bowiem od codziennych aktywności bohaterów. Choroba traktowana jest jako stan rzeczy. Tym, co narratorkę Tóth zajmuje, wydaje się być właśnie obecność i sposób postrzegania tego, co chorobowe w kontekście wykonywanych zwykle obowiązków, odbywanych rozmów. Narratorka tropi ślady tematu – niejednokrotnie myląc się, naciągając historię, by – podzieliwszy się z odbiorcą swoimi spostrzeżeniami na przykład na temat sytuacji i możliwych odczuć kobiety z białą laską w tramwaju, zdradzić swoją pomyłkę wynikającą z nieuważnego przyjrzenia się przedmiotowi, który ma ze sobą pasażerka.

Ciekawie oddaje sytuację kobiety cierpiącej na migreny, zmagającej się też z bólem innych części ciała. To kobieta o ciele chudym, kościstym, z ciemnymi włosami, mocno zarysowanym nosem, leżąca na brzuchu w gabinecie masażu, lecz „gdyby leżała na plecach zobaczylibyśmy również, że ma lekkie rozstępy po kolejnych ciążach i opadający brzuch”. Kiedy jest ubrana, materiał zakrywa ślady po ciąży. Dręczy ją ból kostek, więc masażysta zajmuje się stopami i pozostawia na nich talk. Wróciwszy do mieszkania, kobieta zapomni o białym proszku i chodząc, będzie zostawiać ślady. Te natomiast przypominać będą o cierpieniu, które sprawia jej ciało: obecnym tak mocno, stale, że wręcz transparentnym z jej istotą. Jest w książce również opowieść o Ano, która w wyniku choroby dziąseł straciła wszystkie zęby, jej zmęczeniu i spojrzeniu bliskich, w którym się odbija. Odwołując się do defektów części ciała, autorka ukazuje, jak fizycznie postrzegana choroba może zasłaniać inne życiowe problemy, związane chociażby z akceptacją.

Rany na ciele, powierzchowne uszkodzenia mogące mieć przyczyny wewnątrz organizmu, stygmatyzują, co widać w opowiadaniu poświęconemu historii brzucha. Chłopak, który wygląda na pobitego, zostaje uznany za jednostkę niepożądaną. Choć ledwo trzyma się na nogach, być może wewnętrznie także krwawi, postępuje się z nim tak, by jego widok nikogo nie mierził, bez zwracania uwagi na to, że być może potrzeba mu natychmiastowej pomocy: „A potem chwycili go za nogi, wynieśli z autobusu i położyli na ziemi wysypanej żwirem. Tak naprawdę, to już sam jego wygląd był wykroczeniem.” Obok historii o chłopaku, właściwie równolegle do niej, rozgrywa się historia Nory, wracającej do domu tym samym nocnym autobusem. Dziewczyna, idąc już w stronę mieszkania, przystaje, czuje bowiem dziwne wzdęcia, mrowienie. Narratorka dopowiada: „Położyła dłoń na brzuchu i wyraźnie poczuła, jak w środku po raz drugi poruszyło się dziecko”. Te dwie perspektywy postrzegania stanów ciała, jedna – pomijająca podmiotowość, wszelkie możliwe uczucia, w której poranione ciało jest niczym budząca strach i obrzydzenie rzecz oraz druga – w której cielesne symptomy świadczą o rozwijającym się nowym życiu, zderzone ze sobą, dają obraz skrajnych odczuć, jakie wiążą się z tym, co cielesne i w różny sposób – nie tylko przez wzgląd na chorobę – powodują zmianę kształtu, postawy, zewnętrznej warstwy kruchego ludzkiego ciała.

Historie składające się na Pixel. Tekst ciała są krótkie, anegdotyczne. Bohaterowie pojawiają się w danym czasie i przestrzeni, by powrócić w innych okolicznościach. Opowiadania nie stanowią jednak spójnego zbioru: najistotniejsze są motywy, wokół których krąży narracja – te związane z kadrami z życia postaci, ich problemami, chorobami. Nie nachalnie, bez zbędnych – w tych konkretnych narracjach – analiz medycznych czy fizjologicznych, w kilku odsłonach zostają pokazane relacje między życiem naznaczonym w jakimś stopniu piętnem choroby, a życiem bez tego bagażu. Między codziennością, w której bohaterowie funkcjonują, a momentami refleksji albo spostrzeżeniami dotyczącymi cielesnych symptomów. Co ważne – konstrukcja tekstów, wpływająca na szybkość lektury, pozwala odczuć wręcz fizyczną stratę upływającego czasu, zmieniającego się wraz z nim ciała, stanu zdrowia. Nie mamy czasu zżyć się z postaciami, poznać dokładnie ich myśli, odbiegających od wątku problemów, konfrontujemy się za to z detalami z ich życia, kadrami, pikselami współtworzącymi egzystencjalną mozaikę. I tak jak pojedynczy kadr może już stanowić moment utraty życia, nadejścia bólu – każda komórka, każdy narząd jest szczególny, dlatego że jego działanie umożliwia życie, komplikuje je lub znacznie utrudnia. Nawet w tych ostatnich przypadkach – a raczej: przede wszystkich w nich – wpływa na kształt historii konkretnego człowieka, z całym jej emocjonalnym, duchowym i fizycznym zapleczem.

Monika Brągiel

 

Autor: Krisztina Tóth
Tytuł: Pixel. Tekst ciała
Wydawnictwo: Studio Emka, Warszawa 2014
ISBN: 978-83-64437-70-0

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.