W najnowszym numerze...

Dawid Jung - Karaoke

Dawid Jung swoją najnowszą książkę zatytułował Karaoke i rzeczywiście zawiera ona kilkadziesiąt wierszy „muzycznych” – każdy z nich to piosenka opowiadająca jakąś historię, niekiedy rozwijaną w poszczególnych tekstach ze wspólnym bohaterem lub podobnym tematem. Muzyczność nie bez powodu ujęłam w cudzysłów – chociaż to Karaoke,na które składają się piosenki oraz piosenki o, trudno mówić o piosenkowym charakterze tych utworów, o licznych nawiązaniach do popkultury czy o klimacie rodem z klubu karaoke. Nie jest to również zbiór tekstów, które inspirowałyby się istniejącymi w obiegu kawałkami biesiadnymi granymi do kotleta albo dałyby się czytać podczas wieczorów z kuflem piwa. Jung chyba bardziej znany jest jako założyciel i redaktor „Zeszytów Poetyckich” oraz jako śpiewak operowy, ale próżno szukać w Karaoke choćby śladów wpływu tych jego działalności. Muzyczność tego zbioru to tylko rytmiczność frazy i – rzadkie – wykorzystywanie aspektów brzmieniowych języka. Zawarte we wszystkich tytułach wierszy słowo „piosenka” stanowi tu raczej kontrast do treści, ta bowiem trąca nuty poważne, niekiedy wysławiając je językiem nieco archaicznym, ale przy tym eleganckim, wprawiającym w melancholię i każącym porzucić przyzwyczajenia wynikające z codziennie używanej mowy. Jung wytrąca z równowagi i wprowadza w stan niepokoju, lecz jego najsilniejszą bronią nie jest chwytliwa melodia czy błyskotliwe gry językowe, ale umiejętność zaskakiwania czytelnika.

Pierwszym z zaskoczeń jest właśnie zadziwienie koncepcją na tom, która wydaje się bardzo konsekwentna i przejrzysta (skoro Karaoke, to oczywiście piosenki), a która koniec końców każe zastanowić się nad celem działania autora. Kolejnym zaskoczeniem jest rozpiętość tematów i środków wyrazu, po jakie sięga poeta, równocześnie osiągając wrażenie dużej spójności i jakiejś ciągłości narracyjnej (niekiedy nawet bardzo wyraźnej – otrzymujemy kilka cykli w obrębie książki, np. cykl o ojcu i synu oraz o chłopcu). Zadziwiający jest również język, jakim posługuje się Jung i czułość, z jaką jego bohaterowie przyglądają się światu. Choć podmioty tych wierszy w różny sposób oderwane są od rzeczywistości – czy to za sprawą tkwienia jedną nogą w dzieciństwie, czy też posługiwania się językiem niewspółczesnym albo po prostu dzięki wprowadzaniu wątków historycznych – równocześnie bardzo silnie wydają się w nią wpisane, całkowicie świadome aspektów, jakie ją determinują. Świadomość nie oznacza jednak podporządkowania się tym aspektom, w tym najbardziej nieuchronnemu i nieuniknionemu – czyli śmierci.

Śmierć jest u Junga jednym z ważniejszych motywów. Albo czai się za rogiem, albo już się dokonała. Trzeba ją oswajać lub z nią walczyć, lecz tak czy inaczej wymaga jakiegoś ustosunkowania się. Niewątpliwie determinuje życie bohaterów, ich działania i wzajemne relacje, ale nie zawsze w oczywisty sposób. Jest w jakiś sposób fascynująca, choć równocześnie groźna, z całą pewnością nie daje się jednak ignorować. Jako zjawisko często podlega obserwacji, nadal pozostając niepoznawalna. W [piosence o czekaniu] czytamy: „czekałaś na mnie pomimo śmierci / w którą póki nie umrę nie uwierzę”.

W wierszach Junga rzeczywistość podlega nieustannej weryfikacji. Jej istnienie w określonym kształcie, choć oczywiste, domaga się ciągłego sprawdzania, przeżywania na nowo. To, że coś się zdarzyło, nie jest wystarczają przesłanką do uznania tego zdarzenia za realne. Jung nieustannie przywołuje historię – i tę, która wyczytamy z kronik oraz z podręczników, i tę, która dana jest tylko konkretnej jednostce. Przywołując wspomnienia nie tylko poświadcza ich prawdziwość, ale równocześnie je przeżywa. Za każdym razem w rzeczywistości przeszłej znajduje się jakby po raz pierwszy, nie jest to zatem błędne koło, z którego nie jest w stanie wyprowadzić swoich bohaterów. W [piosence dla poetów przyszłości] Jung pisze: „kiedy osiągniemy nieśmiertelność / nasze wiersze o umieraniu / staną się niezrozumiałe / a nasz płacz po stracie ukochanej / wyda się lamentem komika”. My jednak jesteśmy poetami teraźniejszości i nasze wiersze o umieraniu pomagają nam radzić sobie z umieraniem, a nasz płacz po stracie przypomina nam, że wciąż umiemy płakać.

W [piosence o układach] wyróżnione zostają te, które – zdaniem podmiotu – determinują rzeczywistość, tj. „słoneczny oddechowy i damsko-męski (lub warianty)” oraz „stwórca / układ zamknięty”. To właśnie układ damsko-męski (wraz z wariantami) oraz układ zamknięty w postaci stwórcy znajdują dla siebie najwięcej miejsca w wierszach z tomu Karaoke. Tylko bowiem pierwsze dwa z wymienionych są dla egzystencji niezbędne. Trzeci już tylko jako ewentualne przedłużenie gatunku, a czwarty to całkowicie odrębny układ i odrębny byt. Junga nie interesuje raczej to, co konieczne, a jeśli, to tylko w kwestii podważania tej konieczności, zatem wybór dominujących w książce tematów-układów podporządkowany został temu nadrzędnemu zainteresowaniu dla nieoczywistego.

Jung ma w swoim repertuarze piosenki, których wykonanie byłoby nieco czasochłonne, ale i takie, które musiałyby zostać zapętlone, jeśli cały czas miałaby towarzyszyć im warstwa słowna. Wśród takich miniatur autor Poematu o mówieniu prawdy również dobrze się odnajduje. Mechanizm, który stosuje także w dłuższych tekstach, czyli element zaskoczenia, sprawdza się jako błyskawiczny komentarz rzeczywistości. Poeta sięga po to, co oczywiste, by nieoczywistym spojrzeniem czy nawet żartem rozbić utarty schemat. I tak na przykład „kochanie ekspresja to ty i ja / presja w czasie przeszłym”.

Jeśli byłoby takie karaoke, gdzie można pośpiewać Junga, to chętnie bym się tam wybrała. Najlepiej w tym dziwnym momencie imprezy, gdy zaczynają się głębokie rozkminy i filozoficzne dysputy; nastrój Jungowego Karaoke idealnie wpasowałby się w taki klimat. Ostatnio nie żyję z poezją najlepiej – trudno mi wejść w wiersze, a jeszcze trudniej im mnie poruszyć. Tej książce się to udało – była tu czułość, ciekawość i jakiś rodzaj wyzwania czytelniczego (brak interpunkcji stanowi pewne utrudnienie w lekturze). Poza wszystkim jest to książka bardzo skupiona na ciele, skoncentrowana na doświadczeniach zmysłowych. Śpiewanie śpiewaniem, ale tu się dobrze patrzyło i dotykało. Karaoke 4D, tego jeszcze nie było.

Anna Mochalska

 

Tytuł: Karaoke
Autor: Dawid Jung
Wydawca: Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi, Dom Literatury w Łodzi, Łódź 2018
ISBN: 978-83-62733-65-1

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2018 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.