W najnowszym numerze...

Rafał Skonieczny - Jestem nienawiść

Aspekt wizualny książki zwykle jest kwestią co najmniej drugorzędną i na ogół ogranicza się jedynie do okładki. Chwalebnym wyjątkiem od reguły jest Ogólnopolski Konkurs na Autorską Książkę Literacką rokrocznie organizowany w Świdnicy, w którym słowo i obraz mają iść ze sobą w parze, towarzyszyć sobie i tworzyć spójną całość. Forma konkursu pozostawia autorom dosyć dużą dowolność oraz szerokie pole do interpretacji tej kompatybilności wiersza i grafiki. Tegoroczny laureat – Rafał Skonieczny – proponuje czytelnikowi tom, w którym obie płaszczyzny wzajemnie się przenikają. Nie jest to współistnienie dwóch różnych materii twórczych, ale ich relacja, dopełnianie się, opowiadanie wspólnej historii. Duża część wierszy oraz zdjęć i ilustracji spokojnie mogłaby funkcjonować niezależenie od siebie (pamiętam Skoniecznego czytającego Jestem nienawiść podczas turnieju, to broniło się świetnie i było mocno slamowe), natomiast zbiór tych wszystkich elementów, cała Jestem nienawiść, to byt na tyle konkretny w kształcie, że należałoby mówić raczej o laureatach, autorach, współautorach, a więc również o Patrycji Rybaczewskiej i Krzysztofie Gałązce. Z całą mocą chciałabym podkreślić, że ta książka to w równej mierze wiersze, jak i zdjęcia oraz ilustracje, choć z tej recenzji pewnie nie wybrzmi to wystarczająco (w tym obszarze sztuki zdecydowanie czuję się laikiem). Poza wszystkim tę publikację naprawdę dobrze się ogląda.

Skonieczny mówi mocno, przedstawiając się nie tylko tytułem, ale też dłonią, która jednak nie ściska żadnej innej dłoni (w końcu jest nienawiść; może Nienawiść?), a jedynie zostawia jakieś pociągnięcia, ślady. Nienawiść jest bardzo wyrazista, niekiedy krzyczy czcionką, niekiedy krzyczy boldem, bije po oczach caps lockiem albo nawet objawia się w kropce nienawiści. Równolegle nie daje się nie zauważyć dzięki wyrazistej kolorystyce, agresywnej kresce, geometrycznym, sztywnym wzorom. Skonieczny generalnie niemało krzyczy w swojej książce na różne sposoby, sprawia wrażenie impetu, nieokiełznanej siły, by stopniowo jakby cichnąć, zmieniać optykę, przenosić front walki. Słusznie pisze Karol Maliszewski, że „oświadczenie jestem nienawiść można czytać jak jestem miłość”. Nienawiść podszyta miłością, miłość podszyta nienawiścią – uczucia (lub bardziej postawy, jakie zajmujemy w stosunku do świata) podobnie nierozdzielnie jak dwie płaszczyzny tej książki. Bywają formą odpowiedzi dla siebie nawzajem czy wiecznie ścierająca się energią. A na pewno są motorem napędowym wierszy Skoniecznego.

Bunt podmiotu jest bardzo konkretny, świadomy i ma na celowniku problemy społeczne, polityczne, relacje międzyludzkie. Wiersz, który posłużył za tytuł całej książki, to właściwie protest song. To drugi tekst ze zbioru, a autor już odsłania karty przed czytelnikiem: „osiemnastego października dwa tysiące szesnastego roku / śpiewam tę nikomu niepotrzebną piosenkę miłości”. Nie ma jednak na co czekać – tu nie chodzi o gry z odbiorcą czy trzymanie się wiersza zamiast rzeczywistości (choć i autotematyzm znajduje w tej książce dla siebie miejsce), ale o szybkie zaradzenie zastanej sytuacji: „wszystko czego potrzebujesz to miłość ale miłość nie jest / przedmiotem obecnego dyskursu społecznego”. Autor Antologii hałasu robi jej więc miejsce w swoich wierszach i czyni ją podmiotem dyskursu poetyckiego.

Skonieczny świetnie balansuje między zaangażowaniem we współczesną rzeczywistość a kulisami tej rzeczywistości – to, co prywatne, również zostaje w wierszach wypowiedziane. Podmiot wyłaniający się z tych utworów, ten, który mówi o sobie „jestem nienawiść”, stara się przedstawić możliwie rzetelnie – poznajemy więc go jako członka społeczeństwa, poetę, mężczyznę, zakochanego, wkurwionego. Właściwie w każdej z tych ról motorem napędowym wszelkich działań okazują się uczucia albo ich brak, a więc tym samym desperacka wprost potrzeba zaspokojenia ich niedoboru. „(…) Próbowałem, / kiedy wskaźnik paliwa wyświetlał ZERO, / kiedy sięgając do kieszeni wyczuwałem ZERO, / kiedy desperacko potrzebowałem słów / takich jak „kocham”, „przepraszam”, / „zostań” i miałem ich dokładnie ZERO – / zawsze próbowałem przejechać na zerze / jeszcze kawałek do najbliższej stacji, / zanim maszyna się zatrzyma.” Bunt podmiotu jest skierowany nie tylko na zewnątrz, ale też do wewnątrz. Krzyk jest tu nie tylko sprzeciwem, ale też próbą znalezienia w sobie dostatecznej energii, by móc konkurować z tą siłą, jaką jest nienawiść. „JEŚLI MIARĄ WKURWU / JEST NATĘŻENIE SŁÓW / TAKICH JAK „BÓG”, / „HONOR”, „OJCZYZNA”, / TO NIGDY NAWET NIE / OTARŁEM SIĘ O / GNIEW”. Odpowiedzią ma być oczywiście miłość. A oprócz tego jedna jedyna szczęśliwa krowa w kosmosie (Distance to empty).

Jestem nienawiść to o tyle specyficzna publikacja, że rzeczywiście trudno o niej mówić jako o tomie stricte poetyckim. Ze sporej części stron chętnie zrobiłabym plakaty (naprawdę ze sporej, ale tak najbardziej najbardziej to ze strony 33, Tu, gdzie leży prawda). Kłopot w ocenie tej książki polega na tym, że gdybym na przykład wymieniony wyżej wiersz Tu, gdzie leży prawda przeczytała gdzieś poza książką i w oderwaniu od grafiki, to oceniłabym go zupełnie inaczej. Balans między słowem i obrazem czasem bardziej przechyla się na stronę tego pierwszego, a czasem na stronę tego drugiego. Niewątpliwie jednak mówimy tu co najmniej o dobrych wierszach i dobrych zdjęciach / ilustracjach, a niekiedy o bardzo dobrych wierszach lub bardzo dobrych grafikach. Kłopot jest zatem natury formalnej, bo Jestem nienawiść trudno do czegoś przykleić i trudno zastosować jakieś jednoznaczne narzędzia oceny. W kontekście założeń świdnickiego konkursu należy zatem uznać projekt za niezwykle udany melanż dwóch (co najmniej) dziedzin sztuki.

Mało książek wydawanych jest tak ładnie jak te, których autorzy wygrywają konkurs w Świdnicy; mało wydawnictw w ogóle stwarza takie możliwości. Ilustracje i zdjęcia zamieszczone w Jestem nienawiść czynią wiersze Rafała Skoniecznego jeszcze bardziej wyrazistymi. Muzyczność niektórych tekstów, zwłaszcza tytułowego, każe się zastanowić, na ile w ogóle ta publikacja ma potencjał łączenia różnych obszarów twórczości. Skumulowana w niej energia nakierowana została na newralgiczne punkty otaczającego nas świata. Potencjał energetyczny oceniam całkiem wysoko.

Anna Mochalska

 

Autor: Rafał Skonieczny
Tytuł: Jestem nienawiść
Wydawca: Miejska Biblioteka Publiczna im. Cypriana K. Norwida w Świdnicy, Świdnica 2018
ISBN: 978-83-949420-1-4

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2018 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.