W najnowszym numerze...

Anna Nawrocka - Cztery czwarte

Wyobraź sobie teraz, że do pokoju wpada ciepłe, jesienne słońce. W powietrzu migają zabarwione tęczowo drobinki kurzu, a lekki wiatr zza niedomkniętego okna porusza kartki nowego tomiku leżącego na stole. Cztery czwarte – zdążysz przeczytać. Przed oczami mignie Ci jeszcze nazwisko autorki: Anna Nawrocka, ale to by było na tyle, bo zbiór otwiera się właśnie na trzeciej stronie. Zerkasz. Nagłówek głosi: Z listów do Wiktorii. Zaczynasz czytać, bo przecież perspektywa wsunięcia się między cudze listy zawsze ma w sobie coś kuszącego, prawda? …zajechaliśmy pozawczoraj przed zmierzchem. Jest rok 1945 i właśnie dotarłeś do Lauban.

Jakiś czas, trudno powiedzieć, ile dokładnie, spędzasz nad cienką, kwadratową książką. Trzydzieści osiem tekstów – to jednak zauważysz znacznie później, już po tym jak zamkniesz książkę i spostrzeżesz się, że nie ma już słońca. Tak naprawdę, w pokoju panuje półmrok, zapewne od dłuższej chwili. Przecierasz oczy. Znowu jesteś w roku 2017, ale zdajesz sobie z tego sprawę dopiero po jakimś czasie. Twoja podróż przez kolejne dekady przebiegła szybko, ale na tyle płynnie, że łatwo było się wciągnąć i po prostu popłynąć z nurtem.

Gdyby wiersze miały kolory, te z nowego tomu Anny Nawrockiej byłyby brązowe, zielone i złote. Brązowe jak ziemia, jeszcze mokra od świeżo stopionego śniegu, zbyt twarda, by coś w niej zasiać i jak ciężkie, ciemne meble znalezione w domach, opuszczonych przez Niemców po wojnie. Zielone, wiosenną zielenią, tą pierwszą, tuż po tym jak zazieleniło się po sadach, ogrodach, ale też znacznie chłodniejszą jak najlepszy zielony szpital albo liście buków, które zaraz będzie trzeba ściąć. Wreszcie złote jak pole i jak słońce, które wpada przez okno i topi się w kubku pachnącym świeżo zmieloną kawą. Kiedy wczytasz się bardziej, mignie Ci też niebieskość niezapominajek, brudna biel topniejącego śniegu czy wpinany we włosy fiolet. Ostatecznie, zaczynasz widzieć całą tęczę.

Osobiście podczas czytania tych wierszy, przed oczami miałam już nawet nie tyle czarno-białe czy sztucznie barwione fotografie rodzinne, co całe sceny z filmu. Długie, niemal statyczne ujęcia, noszące jednak w sobie pewne znamię ruchu. Czytając teksty ze zbioru Cztery czwarte łatwo jest zobaczyć trzęsący się na wybojach bezpiecznej drogi przez las samochód, czarne ruiny młyna, stary morwowy sad i zapełnione zdjęciami pudełko na stole. Na pozór świat stoi w miejscu, mamy do czynienia co najwyżej ze wspomnieniami, niezmiennymi i stałymi. Ruch czai się w szczegółach – babce krzywią się palce gdy kartkuje pamięć, dziewczynka spod trzepaka dorosła – sznuruje buty za kostkę i myli kody dostępu. Dopiero na końcu podróży przez ten zbiór można sobie uświadomić, że od dawna dom został sam, z pustką zamiecioną w szpary podłogi. Ostatecznie zostajesz nad skończoną książką z poczuciem pewnego smutku, nostalgii za czymś, co było i skończyło się niezauważalnie, za światem, którego już nie ma.

Dopiero później można zastanawiać się, kto jest bardziej samotny. Bohater Listów do Wiktorii, czekający na powrót rodziny i deklarujący, że jak będziesz, to uwierzę że zwyciężyliśmy? A może kobieta, która w kończącym tomik wierszu „Wzory” oznajmia: Jest tyle rzeczy do zapominania? Myślę, że właśnie ta nienachalna emocjonalność wierszy Anny Nawrockiej jest jedną z najmocniejszych stron jej nowego zbioru. Autorka nie każe nam czuć, wbrew pozorom mało tu mówienia o emocjach. Są tylko obrazy, sceny nakreślone tak precyzyjnie, że uderzają w czytelnika całym bagażem potencjalnie związanych z nimi przeżyć. Zdolność takiego przedstawiania świata to coś ważnego, co Anna Nawrocka bardzo dobrze opanowała i z czego korzysta z ogromnym wdziękiem. To głównie dzięki temu możemy wraz z Autorką tęsknić za światem, którego już nie ma, ale jednocześnie widzieć jego złe, twarde strony. Ostatecznie zostajemy z myślą, że pod czas tej lektury coś przeżyliśmy, coś się wydarzyło. A o to chyba właśnie chodzi, prawda?

Całości dopełniają dobrej jakości skany listów dziadka Autorki, które dodatkowo wzmacniają przekaz tej dziwnej kroniki rodzinnej, kroniki świata minionego, kroniki tego, co teraz oraz estetyczny projekt okładki. Cztery czwarte niewątpliwie jest zbiorem przemyślanym, dojrzałym projektem poetyckim, w pełni zasługującym na przekazanie czytelnikom i docenienie.

Jest początek października, do pokoju wpadają promienie światła – być może jedne z ostatnich dzisiejszego dnia. Znowu nadchodzi zima, później znowu będzie wiosna. Czas przeczytać coś nowego. Na stole leży najnowszy zbiór wierszy Anny Nawrockiej, nad którym spędziłam kilka ostatnich godzin. Była to dobra wycieczka, której nie żałuję. Mało tego, mogę spokojnie zaprosić Cię, żebyś sam zajrzał do tego tomiku i wyruszył w podróż. Nie zapomnij tylko pochwalić się, co zobaczyłeś.

Anita Katarzyna Wiśniewska

 

Autor: Anna Nawrocka
Tytuł: Cztery czwarte
Wydawnictwo: Stowarzyszenie „Alternatywni”, Elbląg 2017
ISBN: 978-83-939927-4-4

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2017 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.