W najnowszym numerze...

Czy zadawaliście sobie Państwo pytanie po co właściwie organizować festiwale poetyckie? A jest ich w Polsce coraz więcej. Moim zdaniem to dobrze. Pewnie nadejdzie taki moment, że trzeba się będzie zastanowić czy warto tworzyć kolejny, ale póki co niech powstają. Wróciłam kilka dni temu z pierwszej edycji Festiwalu im. Wandy Karczewskiej, przygotowanego przez Stowarzyszenie Promocji Sztuki „Łyżka Mleka” w Kaliszu. Na tym przykładzie mogę opowiedzieć po co organizować takie imprezy.

Myślę, że słowem kluczowym będzie tu „spotkanie”. Ludzi z poezją, poetów z odbiorcami i wreszcie poetów z poetami. To znakomity powód, by odejść od swych biurek, monitorów i stanąć oko w oko ze sobą, poznać się wymienić poglądy i czasem długo w noc spierać, o to, co dla całkiem sporej grupy zapaleńców najważniejsze – o literaturę. Pretekst by przedstawić swoje wiersze „miastu i światu”. Dla wielu osób pierwsza możliwość przeczytania na głos swojego, trzymanego dotąd w przysłowiowej szufladzie, utworu. Festiwal kaliski stwarzał te możliwości. Był podsumowaniem rocznego cyklu spotkań pod hasłem „zwiersz się z nami pod wieczór”, w którym pojedynczo prezentowali się poeci z różnych stron Polski. Na festiwalu mogli spotkać się, nierzadko po raz pierwszy stanąć obok siebie w świecie realnym. Dopełnieniem prezentacji autorskich były spotkania z dwoma poetami i krytykami zarazem – Leszkiem Żulińskim i Karolem Samselem.

W turnieju jednego wiersza mogli zaprezentować się wszyscy chętni – była całkiem spora grupa „z Polski”, ale też naprawdę imponująca reprezentacja Kalisza. W sumie w konkursowe szranki stanęło 56 osób! To naprawdę imponująca liczba. Budujące jest również to, że czytali swoje wiersze przy szczelnie wypełnionej sali Centrum Kultury i Sztuki.

Ale ten festiwal to również próba – udana – przypomnienia wywodzącej się z Kalisza poetki i prozatorki Wandy Karczewskiej. Zmarła zaledwie 16 lat temu, dziś odchodząca w zapomnienie. Jest nadzieja, że podjęty w jej rodzinnym mieście trud zaowocuje i uda się ocalić tę interesującą autorkę. W tym roku zapoczątkowano pracę. Otworzył festiwal spektakl w reżyserii Włodzimierza Garsztki, zbudowany z tekstów Karczewskiej. Pierwszego dnia miała też miejsce sesja z udziałem Lucyny Skompskiej, Bożeny Szal-Truszkowskiej, Karola Samsela, Leszka Żulińskiego i Kazimierza Rinka. Wspomnienia o pisarce i o człowieku, krótkie omówienie twórczości i plany, plany, plany... Za dwa lata przypada setna rocznica urodzin Karczewskiej i do tego czasu ma powstać kilka istotnych książek, zarówno zbierających utwory rozproszone i listy, jak też opracowanie krytyczne.

Na festiwalu nie zabrakło też poezji połączonej z muzyką – kaliscy wykonawcy: Patrycja Kliber, Emilia Kubik, Maksymilian Sulżyński i Jurek Szukalski, zaśpiewali teksty Izabeli Fietkiewicz-Paszek, a zamknął cały festiwal krakowski zespół Kalimba, w ciekawy sposób interpretujący poezję Karola Samsela.

Dorota Ryst
Zdjęcia Arek Łuszczyk

 

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.