W najnowszym numerze...

Czasem zastanawiam się, czy nie mamy w Polsce zbyt wielu konkursów literackich. Mam wrażenie, że każde miasto, powiat, gmina chce mieć swój. Oczywiście jest to promocja danego miejsca, ale czy każdy konkurs jest promocją dobrą? Od dość dawna zajmuję się problematyką konkursową, śledzę co, gdzie, jak. I czasem mam wrażenie, że lepiej, żeby pewne wydarzenia nie miały miejsca. Byle jak przygotowana impreza, źle dobrane jury, pretensjonalny tytuł – grzechy można by wyliczać długo. I co dziwne, czasem te słabe konkursy trwają, a upadają całkiem niezłe (w tym roku zaprzestano organizacji „Praskiej Przystani Słowa”...).

Na szczęście wiele dobrych konkursów trwa i ma się całkiem dobrze. Odkrywa się nowe talenty, docenia tych, którzy nie zatrzymują się w poetyckim rozwoju. Rozdaje nagrody (co biorąc pod uwagę, że poetom za publikacje wierszy płaci się obecnie nader rzadko, jest nie do przecenienia), wydaje almanachy. W minioną niedzielę byłam na rozstrzygnięciu dziesiątej edycji konkursu im. C.K. Norwida w podwarszawskim Pruszkowie. Jego uczestnicy muszą co roku zmierzyć się z trudnym zadaniem, jakim jest napisanie wiersza związanego z patronem, bowiem taki utwór musi znaleźć się w nadsyłanym zestawie. A jednak co roku znajdują się chętni (w tym roku 266), którzy z różnych stron próbują „ugryźć” temat. Piszą o życiu, nawiązują do stylu, cytują. Jak różne teksty powstały przez te 10 lat można zobaczyć dzięki temu, że tegoroczna edycja zaowocowała wyjątkowym wydawnictwem – antologią zawierającą nagrodzone i wyróżnione wiersze ze wszystkich dotychczasowych konkursów. Pruszkowskie almanachy od lat przykuwają uwagę wyjątkowo starannym wydaniem i wyróżniają się spośród tego typu książek, tym razem doszła do tego twarda oprawa. No i bogactwo treści. Bo przecież to nie tylko wiersze „norwidowskie”, almanach to bardzo szerokie spektrum tematów, poetyk, stylów. Kilkudziesięciu autorów, wybieranych przez te lata przez różne gremia jurorskie. Naprawdę jest co czytać.

A tegoroczny konkurs? Ciekawa mieszanka nazwisk już znanych (jak choćby Jerzy Fryckowski), tych które powoli zdobywają sobie miejsce na scenie poetyckiej (myślę tu o zdobywczyni I nagrody Marcie Kapelińskiej) i całkiem nowych (szczegółowy werdykt jury). Warto dodać, że co roku na uroczystym wręczeniu nagród jest obecny Prezydent Pruszkowa Andrzej Królikowski – to świadczy o tym, że impreza jest dla władz miasta ważna. Fakt, że władze doceniają rangę imprezy, cieszy, zwłaszcza, że to naprawdę dobra promocja miasta – może za kilka lat nie tylko dość wąskiemu gronu koneserów Pruszków będzie się kojarzył z poezją, a nie gangsterami, których wątpliwa sława padła cieniem na to bardzo ładne miasto.

Tekst i zdjęcia: Dorota Ryst

 

 

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.