W najnowszym numerze...

W świetle niedawnych badań biblioteki Narodowej ponad połowa Polaków nie czyta książek. Czy ten Pan obok mnie należy do tej połowy? A ten naprzeciwko? A tamta Pani? Czy rzeczywistość wchłonęła połowę Polaków na dobre? Czym ich przekupiła? Prawdą? Czystą, nieskażoną realnością? Fabryką metkowanych marzeń na pilota? Pytanie dodatkowe – czyich marzeń? Albo inaczej, od kiedy ich własnych?

Czym wypełnia się pustkę nieprzeczytanej książki? Istnieje już suplement diety zastępujący czytanie? Czy zażywa się go w tabletkach? Czuję się jakby coś mnie ominęło. Ale nie tylko mnie. Bo nieczytających także coś omija.

Jestem z zawodu edytorem. Dla ludzi, którzy nie czytają książek, raczej nie istnieję. Na szczęście, dla mnie, to nie zawód mnie określa. Lubię też czytać. Nie liczę ile książek przeczytałam w ciągu roku. Dla mnie to zawsze za mało. Kim mogę być w polskiej świadomości zbiorowej? Nigdy nie przeczytanym Don Kichotem, a raczej według pierwszego przekładu polskiego Historią, czyli Dziejami i przygodami przedziwnego Don Quiszotta z Manszy, ( w nowszej wersji z 1955 roku Przemyślnym szlachcicem Don Kichote z Manchy)? Ale kto używając dziś określenia Don Kichote myśli jakkolwiek o jego pochodzeniu. O miejscu, które zamieszkuje Don Kichote od XVII wieku - o książce?!

Dwudziesty trzeci kwietnia – Światowy Dzień Książki i Prawa Autorskiego, daje nam taką okazję. Drodzy współbracia, filolodzy, edytorzy, humaniści, czytający – wy, ludzie prawie przezroczyści dla tego świata. Należycie obecnie do elitarnego klubu - nielicznych. Może warto spróbować powiedzieć dziś tym, którzy nie czytają, co znajdujemy w książkach.

Jeśli poświęci się tematowi książki chwilkę zastanowienia, łatwo można dostrzec niezwykłość omawianej materii. Mianowicie to, że w ręku trzymamy coś, co jest zmaterializowane, w postaci egzemplarza spiętych kartek, jednak po przeczytaniu zamienia się, w jakiś równoległy świat z pogranicza imaginacji i mimesis, niezmaterializowany w taki sam sposób nigdzie, poza naszym umysłem. Po przeczytaniu książki, nagle coś nas wzbogaca. Nie zawsze jesteśmy świadomi tego zysku, ale on w nas rośnie i procentuje. Poszerza horyzonty, zdradza nam pewne tajemnice świata, otwiera kolejne drzwi wiedzy, ale pozostawia też niedosyt. Tak smakuje wolność i wielość możliwości. Papierowy, lecz niezniszczalny świat przedstawiony. Ten świat wciąż na nowo szuka miejsca, w którym mógłby zamieszkać i się rozwijać. Pobudzać wyobraźnię. Bawić swą dziwnością albo odwrotnie surową, cudnie zbudowaną realnością. Ciekawie jest należeć do wspólnoty ludzi kartkujących. Nie ma się nic do stracenia, a zyskać można wiele. Do tego za darmo. Bo książki można nie tylko znaleźć w księgarniach. One także mieszkają w bibliotekach. Z okazji niedawnego święta Książek, ale także ludzi wokół nich zebranych życzę Nam nowych ciekawych odkryć i niezapomnianych przygód, gdzieś tam, poza realnością, w zawieszonej przestrzeni, gdzie nie ma rzeczy niemożliwych. Czytajmy dalej. Do końca świata i o jeden dzień dłużej.

Kamila Kolleck

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.