W najnowszym numerze...

Maria Jastrzębska

Maria Jastrzębska urodziła się w Warszawie. Jako dziecko wyemigrowała wraz z rodzicami do Londynu. Poetka, redaktorka, wykładowczyni kreatywnego pisania, tłumaczka. Wraz z Johnem McCulloughem, założyła Queer Writing South, oraz zredagowała dwie antologie: Whoosh (wyd. Pighog Press) prezentującą twórców związanych z Queer Writing South oraz Different and Beautiful - Writing by lesbian, gay, bisexual and transgender young people (wyd. Allsorts Youth Project). W zeszłym roku Maria Jastrzębska wspólnie z Anthonym Luverą wydała antologię pt. Queer in Brighton (wyd. New Writing South)

Wielokrotnie antologizowana, ostanio w Collective Brightness (wyd. Sibling Rivalry Press, 2011). Jej najnowszą książką jest At The Library of Memories (wyd. Waterloo Press, 2013). Wraz z Aną Jelnikar przetłumaczyła na język angielski wiersze Iztoka Osojnika (Elsewhere, wyd. Pighot Press).

Jej sztuka Dementia Diaries była wystawiana na deskach brytyjskich teatrów jako jeden z najważniejszych projektów Lewes Live Literature.

tłum. Tomasz Mielcarek

 

Strony internetowe: www.mariajastrzebska.wordpress.com, www.south-pole.org.uk

 

Książki poetyckie:

Postcards From Poland (Working Press, 1991)
Home from Home (Flarestack, 2002)
Syrena (Redbeck Press, 2004)
I’ll Be Back Before You Know It (Pighog Press, 2009)
Everyday Angels (Waterloo Press, 2009)
At The Library of Memories (Waterloo Press, 2013)

 


 

Michał

Siedemnastoletni
gra heavy metal, lubi piwo.
Na Centralnym spotkał takiego jednego,
który zabrał go do domu,
dał utrzymanie.
Michał pokazuje mi nowe,
jedwabne koszule - pawi turkus,
bez żartów, same firmówki.

Ja nie jestem jednym z tych
„ciot”, jak tu nazywają gejów.
Jestem normalny – teraz mam taką fazę.
Powiedz, czy lepiej ci jest
tam w Anglii.

Staram się uratować rośliny
w ich mieszkaniu.
Z powodu braku światła w salonie
wyglądają na zaniedbane.
Michał, pomagając,
wspomina prababcię -
Była spoko,
hodowała świnie, do której gadała,

więc rozumie,
kiedy mówię:
musisz rozmawiać z roślinami.
Czy lepiej ci jest, pyta,
w Anglii.

Syrena (Redbeck Press)

Przełożyła Wioletta Grzegorzewska

 

Zegar stojący

Czy tyś to widziała? woła matka
i od razu wiesz, że nie chodzi o nekrolog
(choć ona codziennie sprawdza
nekrologi), ani o artykuł, który gromi
komunistyczny reżim. A tam,
na ziarnistej stronie jest Basia,
Basia Żarek. Stoi pod transparentem, który głosi
„Kampania na rzecz równouprawnienia homoseksualistów”.
Skąd się wzięło takie zdjęcie w Dzienniku
Polskim – i Żołnierza?
Ona nie… Ona by nigdy… Ona nie mogła
sama go przysłać.
    Zegar stojący uroczyście
wybija godzinę. Przybył niedawno
wraz z niebieską porcelaną i różami,
które matka przesadziła z likwidowanego ogrodu
i domu twoich dziadków.
Co młoda Polka, pyta matka, wyrabia
z tymi wszystkimi pederastami?
Nie wiem, odpowiadasz. W zasadzie nie mam
z nią kontaktu. Zegar przestaje bić.
No, to lecę. Zamykasz za sobą drzwi tak szybko,
tak cicho, jak to tylko możliwe.

At The Library of Memories (Waterloo Press)

Przełożyła Anna Błasiak

 

Pokój zapachów. Wewnętrzny ogród

Stoisz na zimnie na stacji Willesden Junction,
twój oddech układa się w białe kształty w powietrzu.
Mimo to zdejmujesz rękawiczki, by powąchać sobie opuszki
palców. Muskasz nimi nos,
zaciągasz się głęboko jak papierosem wciśniętym
między wargi albo różą, w którą chowasz twarz.
I już jesteś z powrotem w wynajętym pokoiku z okropnymi
tapetami w kwiatki, gdzie minęła ci ostatnia noc z
kobietą, która się z tobą kochała, jej aromaty
każą ci z kolei myśleć o ziemniaczanych
pierożkach, ulubionych w dzieciństwie, a potem o dzikim czosnku
na zalanym słońcem wzgórzu. I zaczynasz się głośno śmiać
na peronie, wśród obcych,
bo ona nie znosi, gdy porównujesz jej zapach do jedzenia
czy roślin. Ale co możesz na to poradzić, że twój umysł
wpada na jeden zapach po drugim,
niczym wielki trzmiel albo obwąchujący pies, wściekle
ryjący w małych szparach pamięci.
To nawet nie jest pokój, to raczej wewnętrzny
ogród, jego aromatyczne przejścia we władaniu
wdychanego powietrza – oddech przenosi cię
do wspomnienia o tym wspomnieniu i z powrotem.
To twój ogród. W nim ulubione rzeczy:
paliwo na lotniskach, chodniki w chlapie i śniegu,
przypalona gorąca czekolada… To twoja flora. Zawiera
wszystko, co o niej pamiętasz, jej włosy –
o zapachu mocniejszym na czubku głowy niż na końcach –
jej skórę i wnętrze, które wciąż masz na palcach,
podczas gdy stoisz i drżysz, czekając na pociąg.    

At The Library of Memories (Waterloo Press)

Przełożyła Anna Błasiak

 

Nie ma powrotu

Władek wycedził: Ja się tylko zabezpieczam
na wypadek, gdyby On jednak istniał,
wiem, że go nie ma, ale w razie
czego, będę przyjmował
sakramenty. Ty zostałaś
w ławkach, gdy wszyscy poszli
do komunii. Wiedziałaś,
że stamtąd nie ma powrotu.

Gosia słała ci listy prawie
codziennie. Każda koperta była
wypchana. Ja też nie wierzę -
pisała, ale rodzice daliby mi popalić,
gdybym przestała chodzić na mszę.
Kiedy znowu cię zobaczę? Tęsknię,
najdroższa, moja wielka niedźwiedzico,
gwieździste niebo, tylko moja kropelko rosy.

At The Library of Memories (Waterloo Press)

Przełożył Paweł Gawroński

 

 

Baci di Dama

Ostry jak świst
      jej oddech

zapiera ci dech.
      Posmak czeremchy –

ciemność mroźna
      od gwiazd, twoje usta

płyną w jej
      ustach. Jeśli to

nie był twój pierwszy
      pocałunek, to był to

twój pierwszy pocałunek
      tego rodzaju.

At The Library of Memories (Waterloo Press)

Przełożyła Anna Błasiak

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2018 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.