W najnowszym numerze...

Seni Seneviratne, urodziła się i dorastała w Leeds. Pochodzi z rodziny angielsko-srilankańskiej. Prowadziła warsztaty pisarskie oraz prezentowała swoją poezję w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Afryce Południowej, Kuwejcie i Egipcie. Obecnie pracuje jako pisarka, trenerka i mentorka. Jej debiutancka książka „Wild Cinnamon and Winter Skin” (wyd. Peepal Tree Press, 2007) zawierała wiersz, który otrzymał specjalne wyróżnienie w konkursie Forward Poetry Prize. Jej drugi tomik pt. „The Heart of it” (wyd. Peepal Tree Press, 2012) Mimi Khalvati określiła jako „delikatny, poruszający zbiór wierszy pełen intensywnej pasji oraz niezachwianej wiary w siłę pojednania i miłości.” Tomik zawiera wiersz pt. „Operation Cast Lead” nominowany w 2010 r. do nagrody Arvon Interantional Poetry Competition.

Strona: www.seniseneviratne.com

 


 

Papier i Szkło

Zostawiła mnie samą w domu pustych pokoi.
Moje serce było z papieru, moje serce było ze szkła.
Poprosiłam przez zabite okna ciemniejący księżyc,
żeby spalił pory roku i zdławił płomień prochem.

Moje serce było z papieru, moje serce było ze szkła.
Wiedziałam, że to potrwa - być może bez końca,
wypalić pory roku i zdławić płomień prochem,
mój język, wyschnięty na popiół, pragnący mojej ukochanej.

Wiedziałam, że to potrwa - być może bez końca
i nadal próbowałam ratować to, co zostało.
Mój język, wyschnięty na popiół, pragnął mojej ukochanej,
a ja szukałam miejsca, żeby napisać jej skórę.

Nadal próbowałam ratować to co zostało,
choć bałam się, że jestem naiwna w mojej tęsknocie.
Szukałam miejsca, żeby napisać jej skórę - 
jej ślady pozostawione na liściach bazylii

(bojąc się, że jestem naiwna w mojej tęsknocie),
sposób w jaki ścisnęła cytrynę w dłoni,
jej ślady pozostawione na liściach bazylii,
palce poplamione szafranem i promień słońca na jej ramieniu.

Sposób w jaki ścisnęła cytrynę w dłoni -
dlaczego były to jedyne pozostawione ślady -
palce poplamione szafranem, promień słońca na jej ramieniu?
I chociaż próbowałam przekonać ją by znowu mnie pokochała

zachowało się jedynie kilka śladów.
Pytałam przez zabite okna ciemniejący księżyc,
bo chociaż próbowałam przekonać ją by znowu mnie pokochała
zostawiła mnie samą w domu pustych pokoi.

 

W którym przyjeżdżam do Rzymu

Następnym razem, gdy zadzwoni Wenus, każę jej czekać;
tymczasem przyjechałam do Rzymu
z Owidiuszem i jego Metamorfozami. Nawet
podczas oczekiwania na pociąg można zmienić kierunek podróży.

W Willi Borghese, pod libańskim cedrem,
słyszę kobietę skarżącą się mężowi, że sobie nie radzi.
Szuka w swojej przestronnej torbie kropli do oczu,
zapuszcza - łzy płyną w złych kierunkach.

Przebiega pudel i wydaje się, że poprawia jej to humor,
w sposób w jaki psy potrafią działać na niektórych ludzi.
Wzdycha. Brzegiem jej sukienki, jasno różową rzeką,
płyną łódki. Gdy była młoda mogła prawdopodobnie

nauczyć się Luwru na pamięć, teraz
może jedynie przeglądnąć przewodnik po Rzymie.
Czasami myślę, że już nigdy nie poczuję się lepiej, mówi
i przesuwa palcami po metalowym ogrodzeniu.

Nie będzie opowieści o wiecznym szczęściu.
Miłość jest lodem i jeżeli gdzieś na wybrzeżu
morze spotyka się z rzeką i wypiętrza,
nie znaczy to wcale, że razem się zestarzeją.

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.