W najnowszym numerze...

Kiedy maj na dobre panoszy się w kalendarzu, chciałoby się wyjść na werandę, usiąść w fotelu, zamknąć oczy, wystawić twarz ku słońcu i chłonąć wiosnę całym sobą...

Będąc szczęśliwą posiadaczką okna balkonowego, rano, zamiast podnosić roletę, entuzjastycznie otwieram je na oścież, aby wraz ze słońcem wpuścić do mieszkania zapach zieleni. Zamykam jeszcze szybciej, przytrzaskując firankę i palce, co jednoznacznie potwierdza, że to nie jest już sen. Na domiar złego stoję boso.

Po opatrzeniu opuchniętej dłoni, odnajduję ciepłe kapcie i tak uzbrojona podejmuję drugą próbę zmierzenia się z majową rzeczywistością. Wolno podnoszę rolety – najpierw tą najmniejszą, kolejno większą i wreszcie tą na zatrzaśniętych uprzednio drzwiach. Moim oczom ukazują się w całej swojej krasie ogromne klony, zapewniające latem intymność i zbawienny cień, stojące dziś ze smutną miną, nieco ospałe, przykryte białą, puchatą pierzynką… Bynajmniej nie mieszkam w drapaczu chmur. Piętro zaledwie trzecie, 9 maja, godzina 10:03, za oknem: opad krupy śnieżnej.

Miało być Święto wiosny Strawińskiego, lecz co świętować, skoro wiosny po prostu – nie ma? Nie kwitną kasztany (ba! nie mają nawet liści!), nie żółci się rzepak ni słońce, które niezdarnie próbuje oszukać zziębnięte bociany, że wszystko ok.

Tak więc będzie Opowieść zimowa – w sam raz na nieobecną wiosnę. Sądząc po dacie premiery – 1 maja 1848 roku – śmiem twierdzić, iż Moniuszko miewał doświadczenia podobne do moich…

Jest to jeden z trzech utworów instrumentalnych w dorobku polskiego kompozytora, znanego przede wszystkim jako twórca oper i pieśni. Uwertura fantastyczna Bajka. Opowieść zimowanie należy, wbrew pozorom,  do gatunku muzyki programowej. Do utworu nie został dołączony żaden tekst literacki, a zatem jedyną sugestią w zakresie tematyki dzieła jest tytuł, który w pierwszym wydaniu twórca podał w języku francuskim: Contethiver.

Bajka odznacza się znakomitym warsztatem kompozytorskim – mistrzowska instrumentacja w istocie przywodzi na myśl zimową zabawę. Dodatkowo melodyjne, przemyślane frazy kojarzyć się mogą z krajobrazem przykrytym białym puchem czy też leniwie szybującymi płatkami śniegu. Utwór nie wykazuje konkretnej budowy formalnej – kolejne motywy rozwijane są swobodnie, niejako podążając za emocjami, doskonale wykorzystują ówczesne środki wyrazu.

Słuchanie i analizowanie Opowieści zimowej przywodzi na myśl pytanie, dlaczego w twórczości Moniuszki znalazły się zaledwie trzy dzieła tego typu, skoro on sam dysponował tak barwną wyobraźnią muzyczną? Prawdopodobna przyczyna takiego stanu rzeczy uwarunkowana jest jego sytuacją zawodową. Kompozytor żył i tworzył wówczas w Wilnie, gdzie poza pełnieniem funkcji organisty w kościele św. Jana i działalnością pedagogiczną, brał także aktywny udział w życiu kulturalnym miasta. To wszystko jednak nie zaspokajało jego potrzeb czysto technicznych i ograniczały go możliwości wykonawcze. W listach do przyjaciół utyskiwał na braki w obsadzie swej orkiestry, niesprawne instrumenty bądź niedomagających muzyków, co w efekcie nie pozwalało mu na przedstawianie nazbyt rozbudowanych utworów. Jakaż szkoda! Sądząc po Opowieści zimowej, miał bowiem bajkową wyobraźnię…

Jowita Opyd

 

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2017 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.