W najnowszym numerze...

Ludzie wschodu

Janusz Radwański

Janusz Radwański nadaje spod polsko-ukraińskiej granicy o twórcach mało i bardzo mało u nas znanych

Pawło Korobczuk pisze świetne wiersze rymowane. Liryczne, melancholijne i ironiczne jednocześnie. A jednak żeby przedstawić go czytelnikom tego tekstu wybrałem wiersz bez rymów, aktualny. Przede wszystkim dlatego, że jest bardzo dobry. Ale także dlatego że jestem w stanie wyobrazić sobie ten tekst w podręcznikach do historii ukraińskiej literatury. Podobnie jak jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której żadnych podręczników nie będzie. Pawło pisze ze środka sytuacji, w której wyobrazić sobie można wszystko.

 

Lubow Jakymczuk właśnie wrzuciła na fejsa notkę, w której informuje o zbombardowaniu ulicy sąsiadującej z jej rodzinnym domem. Ona sama na szczęście jest setki kilometrów od mijających jej dom BTR-ów. Mieszka w Kijowie, jeździ po Ukrainie z różnymi projektami poetyckimi. Jeden z najnowszych to „Morele Donbasu” – napisany dwa lata przed wojną poemat o Donbasie, który wykonuje razem z Markiem Tokarem, freejazzowym kontrabasistą. Wizyjny utwór o donbaskiej postindustrialnej arkadii zapamiętanej z dzieciństwa nabrał teraz nowego znaczenia. – Do nas dotarło, że Ukrainy nie można dzielić na wschodnią i zachodnią – mówi poetka. – Ciekawość, jaką wywołuje poemat wynika z ciekawości samego Donbasu. Po prostu, ludzie są teraz bardziej otwarci na wszystko, co się z tym tematem wiąże. Chcą zrozumieć więcej, niż wiedzieli do tej pory. Na koncerty przychodzą zwykli ludzie. Wiem, że niektórzy zawsze się interesowali poezją, ale są i uchodźcy z Ługańszczyzny i Doniecczyzny, którzy wcześniej, być może, nie chodzili na poetyckie i muzyczne występy. Po koncercie podchodzą i mówią o swojej nostalgii, o morelach, o których dużo piszę w poemacie. Uchodźcy teraz szczególnie potrzebują literatury o sobie – podsumowuje.