W najnowszym numerze...

Ołena Herasymiuk

Ołena Herasymiuk. Kijów, Ukraina. Autorka książki „Hłuchota”. Laureatka nagrody Ołesia Honczara, Leonida Kyselowa i drugiej nagrody w konkursie wydawnictwa „Smołoskyp”. Jej wiersze przekładano na dziewięć języków.

 


 

***

Śpij, okręcie, śpij
nizaj na nitkę sny
Płyń za horyzont, hen,
za martwe lusterka
w sen.

Ludzie niech w tobie śpią ufnie
w kajutach na białej rufie
I fal słona ślina
ciało niech ci omywa
Śpij.

Niech czerwie stoczą burty
a dno niech przegryzą szczury
i niech strach budzi ludzi
po szyję w szczęśliwej wodzie.

Żałośnie pokład zatrzeszczy,
usta zaciśnie jak kleszcze
zgubiony debil-potomek
wczepiwszy się w masztu ułomek
trup wpłynie do portu nareszcie.

A ty
śpij, okręcie, śpij
nizaj na nitki sny
Jak ryba, co wgryza się w dno
połykaj piaskowe wino...
Śpij.

 


 

Janusz Radwański: W Twoich wierszach jest dużo onirycznych elementów, wizji. Jakie są (poetyckie i pozapoetyckie) źródła tych obrazów? Jaka tradycja literacka jest Ci najbliższa?

Ołena Herasymiuk: Na razie najbliżej mi do tradycji ludowej. Niektóre ze swoich wierszy prześpiewuję sobie, inaczej mi nie brzmią. Inaczej nie pozwala struktura wiersza. Źródła, jak i u każdego, kto pisze, są absolutnie różnorodne – od tego, co przeczytane po to, co obejrzane. Nawet za tysiąc lat odpowiedź na to pytanie się nie zmieni.

JR: Twój głos wydaje się głosem osobnym, taką alternatywą w i tak alternatywnym poetyckim świecie. Jak widzisz rolę poezji? Czy poeta ma jakieś obowiązki względem kogoś lub czegoś? Czy jego swoboda jest ograniczona?

OH: Na filologii przez sześć lat uczyłam się o różnych rolach i zadaniach poezji. Ale z doświadczenia mogę powiedzieć, że bronią się tylko dwie z nich. Literatura ma stanowić inspirację i ma być uczciwa. Gdy słyszę, jak o poezji mówi się jak o rzemiośle, czuję się nieswojo. Tak, z tekstem trzeba dużo pracować, to trudna robota, która bez ustanku odbywa się w głowie, za którą trzeba się brać codziennie, której ie można dotknąć i ocenić, czy już gotowe, ale to nie jest rzemiosło. Może jestem głupią idealistką, ale jestem święcie przekonana, że poezja nie może być rzemiosłem, inaczej przestaje być uczciwa. Zaciera się bardzo cienka granica, której nie można wyjaśnić, można ją tylko poczuć. Do dobrej poezji trzeba podejść serio. Tak serio jak na przykład do miłości w związku na przykład. Inaczej nie będzie miała sensu dla czytelnika. Ale z drugiej strony poeta nie może być ograniczony. W języku ukraińskim (tak jak w polskim – przyp. JR) „ograniczony” ma dwa znaczenia – ktoś bezrozumny albo ktoś, kto nie ma swobody wyrażenia. I jedno, i drugie jest zagrożeniem dla głębi tekstu. Na człowieka czeka zawsze jeden koniec.

JR: Jak już wiesz, Twoje nazwisko usłyszałem w odpowiedzi na pytanie o najlepszych pisarzy-dwatysiącedziesiątników. Dlatego (a też i dlatego, że w Polsce trochę o tym dyskutujemy), chcę Cię zapytać o Twoje pokolenie – czy jest coś takiego, jak osobny styl dwatysiącedziesiątników? Wspólne tematy? Czujesz się częścią pokolenia czy może o tym nie myślisz?

OH: Specyficzną cechą tych, których nazywają dwatysiącedziesiątnikami jest odrębność każdego głosu, oryginalność każdego poety. To różne tematy, style, szkoły. Można odnieść wrażenie, że literacka tradycja objawiła się teraz w dwudziestu nazwiskach. Takim wspólnym tematem miałaby stać się rewolucja i wojna, ale ja się cieszę, że ci ukraińscy pisarze, których uważa się za najlepszych – niezależnie od pokolenia – wykazali się mądrością i nie odzwierciedlali po prostu w tekstach tego, co zobaczyli, ale publikowali przemyślane, naprawdę głębokie teksty. Ten czas stał się czasem niespotykanych prób dla narodu i to, że większość ukraińskich pisarzy nie zaczęła żerować na temacie wojny i wydawać hurrapatriotyczne wiersze-plakaty. To duży plus. Tak czy inaczej czuję się częścią pokolenia – i dlatego, że literackimi dekadami zwykło się kategoryzować literaturę i dlatego, że – tak się złożyło – wszyscy jesteśmy dobrymi przyjaciółmi i dlatego, że o tym po prostu nie da się zapomnieć, tak często się o tym przypomina.

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.