W najnowszym numerze...

Sławomir Płatek: Anno

Anna Kalina Modrakis: Tak, Sławku?

S.P.: Chciałbym więc tak, jak się umówiliśmy zadać ci kilka pytań. Czy możemy przejść do meritum?

A.K.M.: Chciałabym trzymać się jak najdalej od meritum.

S.P.: Czy to twoje credo twórcze?

A.K.M.: Jeśli mam jakieś credo, to ono jest samoistne, raczej ono przyjmuje mnie, niż ja je. Wygląda na to, że trudno mu odmówić. Może credo jest mężczyzną i może to w ogóle taki idealny mężczyzna - mężczyzna credo. W każdym razie mam z nim wiersze.

S.P.: Czy jest ostatnio coś, co cię szczególnie natchnęło?

A.K.M.: Zrobić ci kanapkę?

S.P.: Dziękuję, napiję się Pepsi.

A.K.M.: Oglądałam ostatnio Andrieja Rublowa.

S.P.: To cię natchnęło?

A.K.M.: Nie. Nie wiem właściwie po co o tym mówię.

S.P.: Wiem, że inspiruje cię muzyka. Czy możesz coś więcej o tym opowiedzieć?

A.K.M.: Tak, pamiętam, że kiedy chodziłam do szkoły podstawowej musiałyśmy na WFie biegać za szkołą. Tam było takie nieduże boisko i dziwna bieżnia, prawie okrągła, nie taka jajowata jak zawsze. I tam biegałyśmy po tej bieżni w kółko jak wariatki przez cały WF. Nikt nie wiedział po co.

S.P.: Ktoś wam puszczał muzykę do biegania?

A.K.M.: Nie, a dlaczego?

S.P.: Pytałem o muzykę.

A.K.M.: Bo właśnie ta bieżnia skojarzyła mi się z płytą gramofonową.

S.P.: Twoja poezja jest pisana współczesnym językiem, ale dotyka jakby innych epok. Jakie książki czytujesz?

A.K.M.: Wiesz, to dziwne, ale ze starych książek parowała ta toksyczna farba drukarska. Chyba to dawało jakieś szczególne wrażenia przy czytaniu, te nowe są nudne. A może to kryzys literatury. Ale są takie miejsca, gdzie można przeczytać coś sensownego. Podobno jest jedno takie na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Nowego Światu. A w ogóle najbardziej mnie inspirują języki z nieznanym alfabetem. Co tam się dzieje! Nie wyobrażasz sobie ile razy można czytać krótki fragment jakiegoś hieroglifu i na ile sposobów. Właściwie to można by już nic więcej nie czytać.

S.P.: Czy to nie przesadne zamknięcie się w sobie?

A.K.M.: Na pewno. A może i nie... Wszyscy jesteśmy zamknięci. Jedni w sobie, inni w kimś, jeszcze inni poza czymś. To tylko kwestia wyboru przestrzeni. Myślę, że my oboje jesteśmy zamknięci w innych przestrzeniach, możemy się skontaktować tylko poezją. Inne rodzaje komunikacji nie przechodzą przez bariery. Może właśnie do tego poezja ma służyć. Wyobrażasz sobie co by się mogło dziać, gdyby tak ludzie mogli powychodzić ze swoich pozamykanych przestrzeni? Przeszlibyśmy w jakiś zupełnie inny wymiar. Mogłoby się okazać, że ja jestem tobą a ty mną. Chyba szkoda by było.

S.P.: Tak, między nami (to już chyba nie jest tajemnica) dzieją się niezwykłe rzeczy.

A.K.M.: I dlatego powinniśmy trzymać się od siebie z daleka. Im dalej, tym większe jest to coś pomiędzy nami, nie prawda?

 

przerwa na Pepsi

 

S.P.: Właśnie ukazała się twoja książka "Prześwietlenie". Jakie są twoje dalsze plany wydawnicze?

A.K.M.: Urodzić się. Nie mam na to wielkiego wpływu, ale rodzenie się jest fajne. Jeszcze tylko nie wiem, z czego się chcę urodzić.

 

przerwa na Pepsi

 

S.P.: Podobno lubisz zwierzęta. Nie widzę u ciebie żadnego.

A.K.M.: Mam warana.

S.P.: Gdzie jest?

A.K.M.: Siedzi w twojej torbie.

S.P.: O rany, wyjmij go, ja się boję.

A.K.M.: Zawołaj go, sam wyjdzie.

S.P.: A jak się wabi?

A.K.M. Nijak. Bez imienia. Teraz, widzisz, ma taką bizantyjską gębę. Otwórz piwo, a wyjdzie ci z torby poeta. Raz, dwa, trzy. Ciąg dalszy w knajpie, ale to już beze mnie. Idź z waranem.

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2017 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.