W najnowszym numerze...

Leśniczówka w Praniu - fot. Dorota Ryst

Tu, gdzie się gwiazdy zbiegły
w taką kapelę dużą
domek z czerwonej cegły
rumieni się na wzgórzu

(K.I. Gałczyński, W leśniczówce)

Od czasu, kiedy Gałczyński pisał te słowa dookoła wyrósł wysoki las i jak można przeczytać na jednej z tablic informacyjnych „zarys wzgórza jest nieczytelny”. Ale nadal dom z czerwonej cegły zaprasza.

Muzeum, jedyne w Polsce, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Z pozoru zwykłe muzeum biograficzne – zdjęcia, pamiątki, fragmenty wierszy. Jednak jest coś, co sprawia, że ludzie tu przychodzą, i to niemało ludzi – w ciągu roku 16-17 tysięcy osób. A przecież Pranie to mała leśniczówka, w głębi lasów, nad jeziorem, daleko od cywilizacji, a i droga dziurawa. Na pewno jednym z magnesów jest sam Gałczyński i jego poezja – ciągle żywa w świadomości Polaków. Któż nie zna Rozmowy lirycznej, Kroniki olsztyńskiej, Zielonej Gęsi? A więc przyjeżdżają na spotkanie z Wielkim Magiem poezji, szukają śladów, podglądają skąd brał natchnienie.

Leśniczówka Pranie - fot. Dorota Ryst
fot. Dorota Ryst

Poeta po raz pierwszy zagościł w leśniczówce w lipcu 1950 roku. Przyjeżdżał potem regularnie do końca swojego życia (zmarł w 1953 r). Był gościem ówczesnego, pierwszego powojennego leśniczego - Stanisława Popowskiego. To właśnie tu powstało bardzo wiele utworów m.in. Kronika Olsztyńska, Wit Stwosz”, Niobe, Chryzostoma Bulwiecia podróż do Ciemnogrodu Rozmowa liryczna, Pieśni, Ezop świeżo malowany, Spotkanie z matką, Księżyc i wiele pięknych liryków.

Możemy szukać śladów K.I. Gałczyńskiego na dydaktycznej ścieżce przyrodniczej, która rozpoczyna się na parkingu w Praniu, wiedzie wzdłuż Jeziora Nidzkiego i zatacza koło. Jej długość wynosi 1400 metrów. Ale to nie tylko samo nazwisko Gałczyńskiego przyciąga. Gdyby nic tu się nie działo, gdyby muzeum utonęło w marazmie, tak typowym dla wielu prowincjonalnych placówek tego typu, zapewne mało kto by tu docierał. Ale to miejsce żyje – zwłaszcza latem. W lipcu i w sierpniu regularnie, w niedziele o 11.00, odbywają się w leśniczówce koncerty muzyki poważnej, a wieczorami recytacje poezji Gałczyńskiego i recitale piosenki poetyckiej. Wśród wykonawców można spotkać wiele znakomitości polskiej estrady.

Ale nawet poza sezonem letnim Pranie nie zasypia – wtedy ściągają tu poeci. Na strychu muzeum odbywają się spotkania z cyklu „Goście Wojciecha Kassa” – rozmowy o literaturze w niezwykłej, kameralnej atmosferze. Przygotowane są też specjalne, zimowe oferty dla grup – jednodniowe i weekendowe, połączone z lekcjami muzealnymi, wykładami, ogniskiem...

Leśniczówka Pranie - fot. Dorota Ryst
fot. Dorota Ryst

I jeszcze jedno, bardzo subiektywne wrażenie. Widać, że zarówno muzeum, jak i cały teren, są pod dobrym, gospodarskim okiem, że „duch poezji” znalazł godnych opiekunów, którzy dbają również o sprawy proste i przyziemne. Ci gospodarze to Wojciech Kass (poeta i literaturoznawca) oraz jego żona Jagienka.

A więc – jedźcie do Prania! A po drodze wstąpcie do drugiego muzeum literackiego w okolicy, Michała Kajki w Ogródku.

Dorota Ryst

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.