W najnowszym numerze...

Zamiast tradycyjnych prezentacji autorskich chcielibyśmy przedstawić Państwu kilkanaście utworów dotykających Świąt, wybranych z dorobku autorów związanych z Salonem Literackim. Utwory to bardzo różne, zarówno formalnie – od haiku po prozę poetycką, jak i nastrojowo. Nie wiem, czy życzenia „przyjemnej lektury” to przy tym zestawie dobre określenie, więc życzę wielu refleksji i wzruszeń.

Dorota Ryst

 

 


 

 

ROBERT KANIA

dwunaste danie -
coraz mniej spojrzeń
na puste krzesło

 

URSZULA KOPEĆ-ZABORNIAK

Ucieczka przez Himalaje

stół. rzecz która nawet nie wie jak długo trwa dzień
bez tykania zegara. dźwiga kuchenny czas oklejony
opłatkiem. pod nim siano rozlicza kosiarza
za ropę. teraz kosa ma przezroczystą twarz.
krzesło milczy. ta cisza jest jak tortury.

święta. wysoko w górach noc połyka
dziecko które wypluwa Tybet. jedno drugie trzecie
kolejne i mróz.

decyzja matki rozdrapuje źrenice. ostatni dotyk
jak pętla dusi pewność. druga para jego skarpet
wbija się w jej żebra. niczym hak walczy o chwilę.

decyzja matki czasami odcina czarne palce. rozrzuca
małe trupy. wierzy że będzie rozmnażać jutro
ukryte w wiosce dziecięcej
w Indiach.

 

DOMINIKA KASZUBA

pieśń wigilijna. ojciec nie wraca z morza

ponoć dziewczynki, których matki chodzą do pracy, czują się bezpieczniejsze. nie ma tu żadnego związku
z obecnością ojców, oni nabierają w usta przy zupełnie innych stołach. na tym jeszcze nic nie ma.
cień przeplata bladość palców na szklance. ona się spóźni i szukasz wskazówek, znaków

na wodzie. talerze mają niebieskie fale na obramowaniu. może tak trzeba zrobić - wyjąć rybę
z wanny przez ten błękit, chwycić nóż, odciąć powietrze. niech zaciążą na barkach
pękate sieci, pełne cienkich ostrzy dziewczynek, które nie chcą tego zrobić.

 

 

PAWEŁ ŁĘCZUK

Sady żoliborskie (fragmenty)

14.

Ostatniej nocy spadł śnieg. Sady pokryły się puchem. Pnie drzew i gałęzie tworzą gigantyczne bałwany o niecodziennych kształtach. Buty przechodniów zapadają się w krótkie pionowe tunele. Każdy autobus tapla się bardzo wolno. Z przystanków zabiera pingwiny.

 

15.

Pozbawione liści i kwiatów drzewa zlodowaciały. Wyglądają jak drzewiaste sople. Z parapetów zwisają szklane harfy. Nikt nie spodziewał się takich mrozów.

 

16.

Lodowe sady opalizują. Przypominają pryzmat z okładki płyty Pink Floyd. 

Zgraja dzieciaków szaleje przebrana za kolędników.

Ksiądz chodzi po domach.

 

17.

O Święta Mario! Na każdym rogu kolędy. Choinki. Drzewka ozdobione lampkami. Kolędy Mazowsza, Kolędy Preisnera, Last Christmas. Noc cicha i głucha.

Przy Krasińskiego otwarty balkon. Młodzi gniewni włączyli punkową wersję "Wśród nocnej ciszy".

 

JOWITA OPYD

okazja

wrocławski jarmark świętuje
połowę listopada
kołacze grzańce
i czeloladowy kebab

śnieg z poliwinylu
nie rozpuszcza się we włosach
ani na języku

wigilia - czas oczekiwania
na wielką wyprzedaż

boga już nie ma
nawet w świątecznej promocji

 

PAWEŁ PODLIPNIAK

Opowieść wigilijna [z opuszczonym rymem]

przy moim stole same wolne miejsca,
puste nakrycia, które nie czekają
na postny pieróg czy na łyżkę barszczu,
a między nimi snuje się kolęda,
nader szczęśliwa – tak jak łuska karpia
wsunięta niegdyś w przegródkę portfela

ta noc jest głucha i od dawnych inna,
wprost spod ogona sfałszowanej gwiazdy.
uparcie milczy, choć powinna znaczyć
więcej niż prezent czy dobra nowina,
zdjęcia schowane na półkach pawlaczy
lub zapomniana od dawna choinka.

nic się nie rodzi i nic nie truchleje,
kevin wprost z domu jedzie do betlejem.

 

JOANNA PUCIS

Wigilia

Pod suchym liściem łopianu
zziębnięty anioł ułożył się do snu
Siano pod białym obrusem
na białym obrusie płomyk świecy
Pachnący chlebem przedwieczór
Za oknem skrzypi zmierzch
Za oknem niebo śpiewa pastorałki
Za oknem zima dzieli się ze mną bielą
jak opłatkiem

 

JANUSZ RADWAŃSKI

Sanki

Czerwona plamka sanek na opatrunku ze śniegu,
ich dziób celuje w zimny, bardzo północny biegun.
Między salwami śmiechu słychać już taką ciszę,
którą w pustym już domu można czasami usłyszeć.
Ciągnę na górkę ostro, jakby o czyjeś szło życie,
i zresztą przecież chodzi. Próbuję więc szybko uchwycić
jak w śmiesznej i śnieżnej zawiei, nieskończenie długo
płynie skosami gdzieś na dół cienka, czerwona smuga.

 

TERESA RUDOWICZ

II.

podobno urodził się wiosną. naukowcy są zgodni
– najważniejsze dowody a te przeczą betlejemskiej bajce
o pasterzach, osiołku i żłobie. siano pod obrusem
to pogański zwyczaj.

raz, dwa, trzy,
teraz ty,
czyja słomka długa,
temu rok się uda.

powtarzam zaklęcie i obłaskawiam demony.
zawsze byłam poganką, więc kładę dodatkowy talerz,

w grudniu też spadają gwiazdy, spełniają się życzenia.
pomyślę to tobie, choć wiem: żadnego zmartwychwstania
nie będzie.

 

DOROTA RYST

z życia gwiazd

jest świętnie. truchleje truchło. jest moc. i noc
pachnie bigosem i smażonym karpiem. kevin znów
sam w domu. u mnie też bez tłoku. mam chęć zapalić
choinkę. puścić wszystko z dymem. albo puścić bąka.

niech wiruje się kręci. cała reszta już zakręcona krany włosy. słoiki
wyjechały. na ulicach spokój. z każdego okna dobiega staropolskie
jingle bells. u sąsiada cisza. najadł się kutii makowca i śledzi
zza firanki gwiazdę co właśnie upadła.

 

IZABELA WAGEMAN

dzieci i ryby

rozmowa z karpiem
nic nie wniosła
milczał jak zaklęty
krąg przy choince
na cztery rączki i ogon psi

ciastka z piekarnika
karnym szeregiem pod sznurek
i na gałązki
między orzechy
i w oczy łapczywe

za drzwiami chór kolędników
muzyka całkiem kocia
i nie całkiem święta
jak co roku
bo choinka mniejsza

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.