W najnowszym numerze...

Antoni Kroh - Za tamtą górą

Są czy ich nie ma? To świat, który odszedł bezpowrotnie? Jak powstał? Czy mit założycielski ma w sobie moc? Warto wiedzieć kto mieszkał na terenach Beskidu Sądeckiego i Niskiego „od zawsze”, a kto „dopiero” od kilkuset lat, czyli jest „przybyszem”. No i utarczki ze względu na wyznawaną przez mieszkańców wiarę. To wszystko zależy od człowieka, który wypowiada swoje opinie. W najnowszej książce Antoniego Kroha Za tamtą górą nie znajdziemy jednoznacznych odpowiedzi, ale zetkniemy się z historią, która wprowadza nas w kuluary świata Łemków. Dotyka współczesności. Poznajemy konkretne osoby, które wspominają i jak się okazuje nie zawsze jest to zgodne z tym, co powiedział ktoś inny. Różne wspomnienia? A może różne doświadczenia i one mieszają? Oczywiście trzeba zauważyć, że w to wszystko swój palec obowiązkowo wciska polityka państwa polskiego.

Często spotykamy stwierdzenie: „żyć w Polsce od stuleci, u siebie, ale nie być Polakiem”. Autor dodaje: „Jak można nieustannie dźwigać poczucie niepojętej krzywdy i usiłować pojąć to, czego na zdrowy rozum pojąć się nie da. Jak sięgać do pogruchotanej, anachronicznej tradycji chłopskiej i co z tego może wyniknąć dla człowieka końca XX wieku. Jak łykać mniejsze i większe upokorzenia za to, że się jest tym, kim się po prostu jest”. Represje, mocne słowo o negatywnej konotacji, ale w czasie czytania tej książki powraca jak echo. Do tego zestawu, w tym przypadku, warto dołączyć słowo przesiedlenie „dobrowolno-przymusowe”.

Cały worek zadziwiających chwil rozsypał się po stronach książki. Dotyczą np. osoby znanego nam Nikifora, kapliczek i krzyży łemkowskich, Miss Łemkowyny – jedna z imprez Watry, o której przeczytamy, że zakrawa na parodię, przerzucanie noworodków przez zieloną granicę żeby nie ochrzcić w wierze prawosławnej, zganianie na noc owieczek do cerkwi czy sprzedaż przez Agencję Własności Rolnej Skarbu Państwa ziemi wysiedlonych wraz z zabytkowym cmentarzem osobie prywatnej. W to wszystko wmieszano nawet osobę Jana Pawła II. Tylko czy ktoś pytał jaką wiarę chcą mieć na własność Łemkowie? Przecież jedni byli narodowości polskiej, inni ukraińskiej. Każdy chwilę się wahał i wydawało się, że wybierał to, co dla niego i jego rodziny najlepsze. Tylko udowodniono – nie ma ludzi nieomylnych.


Bartne – cerkiew grekokatolicka pw. Świętych Kosmy i Damiana, obecnie muzeum.

Autor zaznacza, że lata 20. i 30. XX wieku to ostatnie dwie dekady bytowania Łemków w ich naturalnych siedzibach. Przedmiot obecnej idealizacji, nostalgicznych wspomnień, opowieści rodzinnych o raju utraconym. Tę tematykę możemy spotkać na imprezach organizowanych w Polsce. Tak wygodniej. Wydaje się, że ten delikatny temat po ukazaniu się książki A. Kroha zaczyna odważnie kroczyć przed siebie. 2 lipca 2017 roku w Nowym Sączu odbyło się spotkanie z kulturą łemkowską – 70 rocznica Akcji Wisła. Rozpoczęła je liturgia greckokatolicka w cerkwi św. Dymitra w intencji pojednania, wybaczenia win i pokoju na świecie. „Chcemy złożyć hołd ofiarom tamtych tragicznych wydarzeń, którzy przymusowo wysiedleni ze swoich domów na Ziemie Odzyskane i stracili cały swój dobytek” – mówił historyk Łukasz Połomski z Sądeckiego Sztetlu. Obchody zakończyła promocja książki etnografa Antoniego Kroha Za tamtą górą oraz spotkanie z autorem. To pozycja, która w tym roku zdobyła Nagrodę Historyczną przyznawaną przez tygodnik Polityka. Ładnie brzmi dla nowej generacji ludzi. A jaka jest rzeczywistość?


Bartne – chyża, budowla Łemków, która pełniła funkcję mieszkalną, gospodarczą i inwentarską.

Kiedyś byłam w muzeum w Zyndranowej. W maju 2017 roku w Bartnem. Dwie miejscowości związane z Łemkami i często wspominane w książce. Do tej pory mam dziwne wrażenie z pobytu w Bartnem i nie dlatego, że wieś jest prawosławna. Ksiądz, bardzo życzliwy i pomocny, załatwił nam nocleg (z czym był problem ponieważ w sobotę było wesele i goście nocowali po domach). Jeżeli   chodzi o infrastrukturę, to we wsi znajduje się jedna cerkiew grekokatolicka – muzeum i druga parafialna prawosławna. Brak zasięgu więc telefony komórkowe są niepotrzebne. Czułam na nas dziwne spojrzenia. Bałam się robić zdjęcia. Starsza kobieta wykrzyczała do nas, bo zaparkowaliśmy auto na poboczu, że niszczymy jej kwiaty – tylko, że tam rosła jedynie trawa. Powiedziała: „Gdyby górole wom powiedzieli, że tu nie można parkować to od razu byście odjechali, a jak Łemek to nie słuchocie”. Przez chwilę myślałam, że oberwiemy laską, którą się podpierała. To była rodowita Łemka.

W Bartnem miałam uczucie pobytu za granicą. W Polsce, ale jakoś nie. Dziwne spojrzenia. Kontrolowanie naszych ruchów. Czułam się jak osoba winna tego, co ich spotkało a przecież ja się ich uczyłam. Po moim pobycie w tamtym terenie przeczytałam tę książkę i stwierdzam, że mogłam to zrobić zanim wybrałam się do Bartnego. Czy zawiera tylko prawdę? Na dzień dzisiejszy trudno odpowiedzieć na to pytanie ale warto znać różne punkty patrzenia.

Ta niewesoła historia Łemków, dotąd tak dokładnie nie była opisana, a jest wiele publikacji. Niektórzy śmiało nazywają Antoniego Kroha pionierem w tej tematyce. Jakie jest wasze zdanie?

Urszula Kopeć-Zaborniak

 

Autor: Antoni Kroh
Tytuł: Za tamtą górą. Wspomnienia łemkowskie
Wydawca: Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2016
ISBN: 978-83-244-0449-0

 

Bartne – centrum. Po lewej cerkiew prawosławna pw. Świętych Kosmy i Damiana.

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2017 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.