W najnowszym numerze...

Hot spot

Sławomir Płatek

Felietony Sławomira Płatka

Ja też przeczytałem artykuł o tym, że „Literatura polska nie istnieje”. Tytuł jest drastyczny, ale treść niezła.

Literatura hipertekstowa, poezja konkretna, liberatura i inne szaleństwa były jednym z tematów warsztatów Pomost w maju tego roku (czyli kilka dni temu). Prowadzący, Krzysztof Hoffmann, chyba słusznie unikał dyskusji o sensie bądź bezsensie tworzenia takich dzieł, bo zamiast trzydniowych warsztatów mielibyśmy trzydniowy ognisty spór bez rozstrzygnięcia. Jednak skończyło się już i mogę sobie pozwolić na parę wątpliwości, czy nawet otwartych pytań.

No i zaczyna się sezon festiwalowy. A z festiwalami różnie będzie, bo i z finansowaniem jest tak sobie. Nie tylko czasopisma nie otrzymały dotacji, ale i imprezy. Miasto Poezji w Lublinie co prawda się odbędzie (to dobra wiadomość), ale w okrojonym zakresie (to z kolei – zła). Ministerstwo, z sobie znanych powodów, nie przyznało dotacji na ten festiwal, który nie tylko jest niespecjalnie chrześcijańsko-narodowy (a dokładniej mówiąc – wcale), na dodatek robi go instytucja, w której mieści się muzeum Żydów. I nawet nie próbują udawać, że się nie mieści. Tak tylko mówię, bo to z pewnością nie ma związku z nieprzyznaniem dotacji (po raz pierwszy od wielu lat).

Obserwacja rynku poezji, tzw. obiegu jest w zasadzie zajęciem jałowym. Poezję czyta – to już truizm – mało kto, a ci co czytają, zwykle nie mają ochoty (lub odwagi) o tym rozmawiać. A jeśli już zepną się i porozmawiają, nawet podyskutują, nawet (konstruktywnie) pokłócą, to zawsze zostaje poczucie, że są to rozmowy z pustego w próżne. My (przepraszam za uogólnienie, ale możemy chyba w różnych sprawach poczuć się jako „my”) sobie tutaj podyskutujemy, potem przychodzimy na wielki plac przed tronem monarchy. Monarcha zbiorowy to grupa namaszczonych krytyków. Wrota się otwierają, bo właśnie ogłaszany będzie zwycięzca jakiejś nagrody poetyckiej. Monarcha wychodzi, stwierdza „dobrym poetą jest ….. (tu pada nazwisko i tytuł tomiku)”, po czym monarcha znika w czeluściach monarchii, wrota się zamykają i koniec dyskusji.

Tytułowy wieszcz to Adam Zagajewski, rozdzierający jeden ze swoich całkiem przyzwoitych garniturów i koszulę do gołej klaty, prowadzący naród do „prawdy”. Dobrze, żarty na bok. Zagajewski aktywny poetycko od wielu lat, wytworzył niedawno wiersz pod tytułem „Kilka rad dla nowego rządu” i opublikował w Gazecie Wyborczej. Fragmenciki: