W najnowszym numerze...

Nie ma już dzieł sztuki, są tylko sytuacje artystyczne. To treść nalepek, którymi wyklejono wnętrze toalety w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu. Miejsce średnio kojarzy mi się z „sytuacją artystyczną”, pomimo że pierwsze skojarzenie – przyznają Państwo – to dadaizm. Fekalne doświadczenia pogrobowców dadaizmu (w rodzaju Totartu czy Pomarańczowej Alternatywy) nie weszły (bo nigdy nie wchodzą) do kanonu. Ich rola zawsze, tylko i wyłącznie, ogranicza się do iskry zapalającej nowe idee, te które są właściwymi „sytuacjami artystycznymi” lub „dziełami sztuki”.

A jednak napis w jakiejś mierze wyraża tendencje miłościwie nam panujących trendów artystycznych. „Sytuacje” to oczywiście słowo promujące sztukę performatywną. Jednorazowe przeżycia jednorazowych dzieł. Idea, przy której wszelkie teorie esencjonalne stają bezradne – co z tym zrobić? Czyżby to był kres tej tradycji, która ogniskowała się w okrzyku Fausta – Trwaj chwilo, jesteś piękna? Zamiast tego mijanie jako piękno, przebieg, proces?

W takim razie nalepka spóźniła się o wiele lat, znacznie więcej niż dzieli nas od dadaizmu. Chyba najpotężniejszym ciosem dla tradycyjnego, „pomnikowego” pojmowania sztuki był impresjonizm. Podczas gdy Goethe dowodził, że życie polega na szukaniu i utrwaleniu jednego, genialnego momentu, Monet zrównał wszystkie chwile i malował te swoje impresje – za każdym razem inne, w dowód, że nie ma bardziej i mniej pięknych chwil. Mało tego, malował tak, żeby i jego obrazy sprawiały wrażenie ruchliwych, a nie wykutych w spiżu „trwających, pięknych chwil”. Równouprawnienie każdej sekundy – to chyba jest ostateczna realizacja zderzenia „dzieł” z „sytuacjami”, na korzyść tych drugich.

To jednak też nie załatwia sprawy, bo zwolennicy chwilowości i sytuacyjności dostali posiłki. Zjawiła się armia hermeneutów. Ich doktryna dowodzi, że nawet najbardziej niewzruszone i odporne na zmiany pomniki (włączając w to pomniki nauki, jak np. potężnie chroniony przed wszelkimi zmianami wzorzec metra) zmieniają się i tak. Decyduje o tym nasze ruchliwe spostrzeganie i wielość indywidualnych interpretacji. Wzorzec metra nie jest dla mnie jakimś szczególnie bliskim przedmiotem, nie czuję się z nim związany emocjonalnie. Mogę jednak powiedzieć, że w dniu, kiedy się dowiedziałem o istnieniu takiego artefaktu, był on dla mnie czymś innym, niż jest teraz. Gdyby mógł się dziwić, pewnie zdziwiłby się. Może spytałby – Sławku, dlaczego nie jestem już dla ciebie tym, czym kiedyś byłem? A ja odpowiedziałbym – Ach, mój drogi, bom ja artysta, a „wiatr wieje, kędy chce”.

Przyznają Państwo, że rozmowa z wzorcem kilograma już sama w sobie jest „sytuacją  artystyczną”, oczywiście na raczej niskim poziomie tegoż artyzmu. Cóż to jednak za problem dla performance’u. Wystarczy dorzucić performera, który zderza się ze ścianą, jak w pewnym oscarowym filmie z zeszłego roku. Po takim zderzeniu rozmowa z wzorcem metra czy kilograma staje się znacznie bardziej realistyczna. A jednak kpina nam nie wystarcza. Jak już pisałem – owe „sytuacje artystyczne”, będące aktami sprzeciwu wobec tzw. kultury wysokiej, prawie nigdy nie wchodzą do kanonu, są zawsze podobne, zawsze doraźne i szybko tracą moc. Każde kolejne pokolenie musi mieć własne „flupy z pizdy”, ale już nie każde pisze swojego Fausta. Pomniki z założenia mają trwać na zawsze, a przynajmniej – na długo. Zresztą siła przełamująca kolejnych buntów i sprzeciwów maleje – bo rośnie odporność odbiorców – a buntownikom kończy się amunicja. Zamiast szokować, zaczynają kpić, stąd, jak twierdzi wielu, żyjemy w czasach ironii.

Ta ironia to podstarzały, skarłowaciały i nieco stetryczały bunt. Bunt z alzheimerem. We wspomnianej toalecie w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu widziałem pisuary. Prawdziwe. Nie te z memów krążących po internecie – wyrwane ze ściany z dopiskiem „Duchamp was here”. Przeciwnie – pisuary były tam przymocowane do ścian, trwale i solidnie. Czyste i nieuszkodzone. Ze swoim ceramicznym spokojem trwały sobie w najlepsze, jakby zamierzały kompletnie ignorować wszystkie postulaty hermeneutyczne. Jakby broniły Fausta i Szatana stojącego za nim. Ostoje cierpliwości, pokory i trwałości – zdawały się mówić: Sytuacje artystyczne? Olej to.

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.