W najnowszym numerze...

Jacek Taszycki

Jacek Taszycki urodził się w 1952 r. W 1983 r. ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie, dyplom z malarstwa robił u prof. Juliusza Joniaka. Dwukrotny stypendysta Ministra Kultury i Sztuki, a także laureat Olkuskiej Nagrody Artystycznej. Uczestnik ok. 30 wystaw w kraju i za granicą. Przyjaciel wielu artystów. Bardzo chętnie zapraszany na plenery. W krakowskim środowisku malarskim był legendą, a o jego życiu krążą niestworzone historie.

Jacek miał w „Piaście” pracownię. Mieszkał wtedy w kanciapie, którą załatwili sobie bodaj rok wcześniej, ze swoim najlepszym kumplem, Staszkiem Tabiszem. Ta kanciapa zwana była „Plakaciarnią”. Oni znaleźli się tam, bo mieli zrobić jakiś witraż, ale dzięki porozumieniu z kierownikiem akademika tak się zagnieździli w tej „Plakaciarni”, że zostali tam na stałe. Wtedy w akademiku, na pierwszym roku, mieszkało się w pokojach po pięć, sześć osób. Tak więc dla nich to było wygodne miejsce. I tam żeśmy się poznali, na jednym ze spotkań towarzyskich. (…)  Sporo wydarzeń przeszło do historii. W „Plakaciarni” imprezy odbywały się dość często. Gdy ja go poznałam, to Jacek już sobie wyleczył wrzody żołądka, na które leczył się podczas I roku. Wtedy pił tylko mleko. Podobno. Później to już niekoniecznie to było mleko; przecież, jak tłumaczył, miał badania zrobione, że już wrzody ma wyleczone i może. Nasze życie było wtedy niesamowite, szalone! Wtedy mi się wydawało, że to jest facet, który w życiu nie może zostać alkoholikiem – bo on po prostu potrafi pić. Pamiętam takie wypady z ekipą, z imprezy na imprezę, z trzeciej, na czwartą, on wszystkich kładł spać, a potem szliśmy do domu, albo na… kolejną imprezę, piątą, albo i szóstą. To był jego żywioł. Był niezwykle towarzyski. Był osoba otwartą, potrzebującą kontaktu z innymi ludźmi.

– wspominała po latach żona artysty Bożena Taszycka.

Słynna była obrona pracy dyplomowej Taszyckiego, który nim trafił przed komisję egzaminacyjną spotkał się w ustronnym miejscu z prof. Jerzym Nowosielskim, który zasiadał w tejże komisji. Oddajmy głos artyście Andrzejowi Niedobie: „Profesor powiedział Jackowi, popijając z piersiówki, że musi się spieszyć, gdyż za chwilę będzie zasiadał w jednej z komisji egzaminacyjnej. Jacek odparł: – „Wiem, panie profesorze. W mojej komisji”. „No to nie mamy się co śpieszyć. Bez nas nie rozpoczną” – z ulgą odetchnął profesor Nowosielski.

Po szalonych latach spędzonych w Krakowie, między innymi w Piwnicy pod Baranami, wrócił do rodzinnego Olkusza. Zmarł po ciężkiej chorobie w 2004 r.  Za życia miał tylko kilka wystaw indywidualnych, gdyż zupełnie nie dbał o te sprawy. Już po odejściu odbyły się trzy jego wystawy indywidualne: malarstwa w BWA w Olkuszu, rysunków w Galerii „Baszta” (również w Olkuszu) i retrospektywna wystawa w Galerii Związku Polskich Artystów Plastyków w Krakowie, na 10-lecie śmierci zatytułowana „Pro memoria. Jacek Taszycki 1952-2004”.

Znakomity, oryginalny malarz, wybitny kolorysta. Jego prace pojawiają się na rynku antykwarycznym osiągając coraz wyższe ceny.

 


 

O malarstwie Jacka Taszyckiego.

„Obcowanie z malarstwem Jacka Taszyckiego jest przygodą niebywale intrygującą. Kolorystyczna magia oraz zadziorność, a nawet drapieżność archetypicznych form i znaków przemawiają w jego obrazach w sposób emocjonalnie odświeżający i pobudzający wyobraźnię do wysublimowanej zabawy i gry. (…) Oflagowane pejzaże z cyklu „Tryumfatorzy”, kamienne głazy wynurzające się z wody z cyklu „Wyspy szczęśliwe”, owalny kształt kosmicznego pojazdu z cyklu „Podróż” czy jadowita i przewrotna Lolitka z cyklu „Ryby” przedstawiają coś więcej niż zarysowany i rozpoznawalny kształt. Posiadają siłę tajemniczej ekspresji oraz globalna przestrzenność i migotliwość absurdalnych bądź zaszyfrowanych, logicznych interpretacji.”

Prof. Stanisław Tabisz, rektor ASP w Krakowie, przyjaciel Jacka Taszyckiego, organizator wystawy pośmiertnej artysty w Galerii Pryzmat.

Olgerd Dziechciarz

 


 

Jacek Taszycki – galeria prac

 

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.