W najnowszym numerze...

Stanisław Kliszcz

Mieszka i pracuje w Krasnymstawie, z zawodu jest animatorem kultury. Fotografuje w sposób dokumentalny, portretuje miejsca sobie najbliższe, zwyczajne.

Tematy zostały zarejestrowane na terenie Lubelszczyzny, głównie w miejscowościach: Orłów, Rejowiec, Stryjów, Cyców, Krynica, Skierbieszów, Stary Zamość oraz w Krasnymstawie. Na czarno-białych zdjęciach próbuje uchwycić sentymentalny obraz i lokalny koloryt małych miasteczek i miejscowości. Nie jest to sucha rejestracja miejsc, ani widokówka z wycieczki czy obrazek, ale próba poszukiwania indywidualnego spojrzenia. Zamiarem autora nie jest pokazywanie dramatycznych momentów, lecz melancholijnych aspektów, które można znaleźć w codziennych sytuacjach i wydarzeniach.

 


 

Sięgam po zdjęcia Stanisława Kliszcza, gdzie przestrzeń mówi i nie daje odpocząć, dopóki nie usłyszy odpowiedzi. Rynek parku w Krasnymstawie mgli się lub chyli ku nocy, plac przy kościele św. Franciszka Ksawerego odbija od ściany do ściany genealogów, poszukiwaczy ksiąg z metrykami, mówiąc im: „Nie ma takiej możliwości”. Tędy można jedynie przemknąć – w stroju zakonnym lub na rowerze, byle nie był świeżo wyłowiony z jakiegoś stawu, rzeki, porzucony na drewnianej kładce o ambicjach, by bardziej łączyć, niż dzielić. W tej przestrzeni jest wszystko, czego potrzeba człowiekowi – basen z czekającą za nim zgrabną kobietą, chaciasty dom z mieszkańcem w tle. Nie martw się – ktoś po powrocie na pewno będzie czekał. W razie innych pragnień jest jeszcze kawałek studni i pompa z wiadrem. Może nie pierwszej nowości, ale czym jest nowość wobec pragnienia. Doskonale zdaje się to rozumieć zwierzę zapatrzone w obiektyw. Jakby mówiło: „Nie, nie – nie pozuję. Zastanawiam się tylko, czy most, po którym idzie kobieta z wózkiem, utrzyma ten ogrom szczęścia i zmartwień zarazem”. Czy pies na śniegu czeka, by wyjść jej naprzeciw, czy też to zupełnie inna opowieść?

Obok Braku Paliwa, Wyjazdu, ogłoszeń o nioskach i zabawach dyskotekowych nie można tak po prostu przejść, udać, że ich nie ma. To rozkład mszy św. i kierunków odjazdu organizuje tu dzień, tydzień, miesiąc, rok. W tym świecie, uchwyconym przez Stanisława w południowo-wschodniej Polsce, nie marnuje się ani chwili, nie ma pustych przebiegów ani okien bez firanek. Nawet zmarli zostaną dostarczeni tam, gdzie w końcu wyśpią się i odetchną. W pakiecie ze stosownym ubiorem nigdy nie wyjdą z mody.

Aleksandra Nizioł

 


 

Stanisław Kliszcz – galeria prac

 

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2017 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.