Czołgi online (i stereotypy)

Jestem ogólnie rzecz biorąc przeciwnikiem powielania stereotypów o narodach. Nie dlatego, że takie stereotypy są nieuzasadnione, ale dlatego, że gdyby okazały się uzasadnione, to my, Polacy, zgodnie z (uzasadnionymi?) stereotypami, bylibyśmy najgłupszą ze znanych mi nacji. Wolę więc być przeciwnikiem stereotypów niż przyznać, że stereotypy mogą w sobie mieć ziarno prawdy. Bulwę prawdy. Strusie jajo prawdy. Zamiast więc zawracać sobie głowę stereotypami, robię swoje, czyli piszę jakieś recenzje, eseje, czytam książki, staram się zarobić trochę pieniędzy, żeby mieć na brukiew i ser gorgonzola. Kiedy jestem na diecie – wafle ryżowe i zieloną herbatę. A żeby napisać recenzję trzeba zebrać myśli. Robię to tak:

Odpalam grę online. Tanki online. To taka gra w czołgi. Wybieram rozgrywkę na kwadrans. Po skończonej grze zwykle wiem, co chcę napisać, siadam na pół godziny, piszę. Gdybym przez ten kwadrans się zastanawiał nad recenzją, nic bym nie wymyślił. A tak – pogram sobie i po grze mam gotową recenzję filmu albo tomiku poezji. Po prostu „w tle” układa mi się wszystko jak należy, świetna metoda, polecam. Ale to nie znaczy, że grając nie widzę gry, tylko myślę o wierszach. Przeciwnie, właśnie kiedy nie myślę o wierszach, mam szansę je „trawić” w głębszych warstwach świadomości. A w pierwszej warstwie zasuwam tym swoim czołgiem, kryję się przed ostrzałem, walę w innych. I obserwuję, widzę jak grają inni, widzę nicki, widzę czat z rozmowami. I widzę, że nie ma stereotypów, a i tak spotykam stereotypy. Dokładnie – cztery stereotypy. Chcecie? Proszę, takie cztery:

Rosjanie: najwięcej oszustw, włamań, połowa z nich to domorośli hakerzy, którzy rozsyłają sobie nawzajem proste programiki do łamania zabezpieczeń gry. Potrafią stać się niewidzialni i nagle zacząć strzelać znikąd. Odporność i siłę ostrzału podnoszą sobie sztucznie do bezsensownych wartości, przy których są praktycznie niezniszczalni. Nigdy nie gram na rosyjskich serwerach, kiedy widzę na czacie „xaxaxa” (po polsku „cha cha cha”), opuszczam grę. Da się tam grać tylko jeśli się używa tzw. „dragów” czyli bonusów, na które trzeba zapracować wynikami lub kupić za normalne pieniądze. A używanie dragów w nadmiarze jest w netykiecie tej gry uważane za chamstwo. I słusznie. (To nie znaczy, że nie da się z nimi wygrać, ale jest to frustrujące).

Jugosławia: niepojęta agresja, nienawiść, zawziętość. Nie przekłada się to na wynik w grze, nie jest to ta „zawziętość” w stylu Dywizjonu 303, która gwarantuje rekordowe rankingi. To zawziętość, która nie ma celu i nie przekłada się na wyniki. Grają tak, jakby chcieli naprawdę zabijać ludzi, są mściwi, nie liczą się ani z wynikiem, ani z drużyną. Najgorsi z byłej Jugosławii są Serbowie, ale nie są wyjątkiem. Kiedy widzę w nicku lub dialogach jakieś „Kosowo” czy „Bośnia”, od razu przekładam to na strategię swojej gry. Rzadko się okazuje, że się myliłem.

Polacy: najwięcej robienia na złość, wyzywania się nawzajem, grania przeciwko własnej drużynie (pomimo, że samemu traci się na tym punkty), „dowcipów” w stylu spychania z toru jazdy kolegi, który pod ostrzałem wiezie flagę przeciwnika, dialogów w stylu CHWDP, niestety, także – bardzo słaba gra. Polacy mają jedne z najgorszych rankingów. Często porzucają bitwę w połowie lub stoją i nic nie robią. Niedawno otworzono w grze polski serwer, to duży przywilej (są obecnie tylko serwery rosyjkie, angielskie, jeden niemiecki i jeden polski). Polaków można teraz spotkać na wszystkich serwerach, tylko ten polski jest prawie pusty.

Muzułmanie: po pierwsze – bardzo słabi gracze. Kompletny brak myślenia strategicznego i myślenia zespołowego. Często spotyka się nicki typu „Mohammed” lub „Al-kaida”, ci gracze najczęściej mają najwyższy współczynnik strat. Po drugie – bardzo często grają nie fer. Nie liczą się z drużyną, nawet, kiedy jest tam pięciu innych „Mohammedów”, nadużywają dragów, grają niemal ciągle na podwójnej mocy, a i tak ponoszą masowe straty. Nigdy nie spotkałem gracza, który sugerowałby na czacie lub w nicku związki z islamem i jednocześnie dobrze grał. Natomiast często oszukują, jednak nie tak, jak Rosjanie (np. hackując), raczej w dość prymitywny sposób.

Poza tym jest sporo Czechów, Niemców, Węgrów, Szwedów, innych nacji. Oni po prostu grają. Lepiej albo gorzej, zależy od umiejętności. Nie da się ich odróżnić po jakichś stadnych, charakterystycznych zachowaniach. Generalnie są sympatyczni, szanują solidnych sprzymierzeńców i godnych przeciwników. Style gry są indywidualne, złośliwcy, „drugerzy”, hakerzy, to jednostki.

Zanim mnie ktoś obrzuci epitetami od „…fobów”, przypomnę, że – pisałem wyżej! – jestem przeciwnikiem stereotypów narodowych. To wszystko przecież tylko przypadkowe zbiegi okoliczności. A poza tym pewnie mi się zdawało. I nie robię statystyk, czyli moje spostrzeżenia są nienaukowe. Ale jeśli ktoś doczytał dotąd, to może pomyśleć, że pewnie tak sobie gadam, bo mi słabo idzie w grze.

No nie tak słabo. Mam w swojej kategorii jeden z najlepszych wyników na świecie (a gra kilkaset tysięcy ludzi). Może jestem Żydem albo kosmitą. Oczywiście – stereotypowym kosmitą.